niedziela, 25 grudnia 2016
Wspomnienie Chóru Aleksandrowa
Sztuka jest jedna i
wszystkie jej gałęzie nierozerwalnie się z nią łączą wokół
wspólnego pnia. Nie da się rozdzielić wrażliwości z nią
związanej, nie da się rozdzielić funkcji sztuki, jakie pełni ona
dla wszystkich ludzi. Niezależnie od pochodzenia, poglądów,
wyznania, tego, jak bardzo jest stłamszona czy wyzwolona. Nie
jesteśmy od tego wolni i my. Dzisiaj mieliście otrzymać kolejny
odcinek Czerwonego słońca, ale muszę was prosić o wybaczenie.
Tragedia, jaka spotkała światową sztukę wraz z zagładą Chóru
Aleksandrowa oraz rodziny wszystkich ludzi, którzy zginęli w
katastrofie jest bolesna w dwójnasób. Nie jestem w stanie
zredagować dzisiaj i opublikować kolejnego odcinka, nie uważam
też, by to było odpowiednie w obliczu takiej straty. Poświęćmy
pierwszy dzień świąt, na refleksję i wspomnienie nie
tylko dzisiejszych ofiar, ale i strat, jakie ludzkość poniosła w
tym roku. Pamiętając, że każdy z nas, nieważne kto i skąd, jest
człowiekiem, a sztuka należy do wszystkich i jest naszym wspólnym
dziedzictwem.
piątek, 23 grudnia 2016
34. Morderstwo w pensjonacie - Pola Andrus
Kocich łapek: 7
czytałam: 2 dni
wydawnictwo: Psychoskok
cykl: -
stron: 542
wersja: pdf/posiadam
wydanie: I (2016)
tytuł oryginalny: -
tytuł oryginalny: -
Są kryminały i Kryminały. Ot, co! A że ja się z kryminałami nie lubię (tymi przez małe "k"), to podchodziłam do tej pozycji jak pies do jeża. Niby ok, ale paluchem trącałam, i jakoś szłam dalej, uznając, że to jednak poczeka. Poczekało szalone kilka godzin...
A ja usiadłam. Z kawą w kubku koło siebie, z kocykiem wokół mnie, z poduchą za plecami. I... przyznaję się. Oto dostałam bowiem Kryminał, na którym śmiałam się tak, że dostałam kolki...
czwartek, 22 grudnia 2016
33. Gwiezdna Twierdza - Marek Pietrachowicz
Kocich łapek: 3
czytałam: 1 dzień
wydawnictwo: Psychoskok
cykl: -
stron: 180
wersja: pdf/posiadam
wydanie: I (2016)
tytuł oryginalny: -
tytuł oryginalny: -
Raiana wróciła! Cieszycie się?
Ja, mówiąc szczerze, podeszłam do pozycji jak pies do jeża. Z jednej strony ciekawiło mnie, czy warsztat pana Marka Pietrachowicza się poprawił, czy wyciągnął wnioski i zmienił w jakikolwiek sposób wszystko, czy... nadal tkwimy w tym samym miejscu.
Rozczarowanie przyszło błyskawicznie jak celnie rzucona cegła. Mówię to z niejakim żalem i rozczarowaniem, bo bardzo liczyłam na to, że jednak coś się poprawi. A dostałam ciąg dalszy czegoś, co kompletnie mi nie przypadło do gustu...
środa, 21 grudnia 2016
Shah - Wiersz II
Dzisiaj środa, więc pora na kolejną publikację od Shah. Tym razem wracamy do liryki. Zapraszamy.
Pozostałe utwory Shah - kliknij, by przejść do wszystkich publikacji
wtorek, 20 grudnia 2016
32. Opowieści Celtyckie. Cena przywództwa - Karolina Janowska
Kocich łapek: 8
czytałam: 2 dni
wydawnictwo: Novae Res
cykl: Opowieści celtyckie
stron: 425
wersja: papierowa/posiadam
wydanie: I (2016)
tytuł oryginalny: -
Są dni, kiedy zastanawiam się, czy znajdę książkę, która da mi kaca książkowego. Wiecie, ten taki stan charakterystyczny, kiedy odkładacie pozycję na półkę i mówicie: "DAMN! To był TOWAR...", a później nie umiecie sobie znaleźć miejsca, bo nie?
Ja też tak miałam. I najwyraźniej jakiś Wielki Duch Dobrej Książki — albo inne bóstwo opiekujące się książkami — zlitowało się nade mną, i oto w łapkach miałam "Opowieści Celtyckie. Cenę przywództwa." czyli kontynuację dwóch poprzednich tomów pani Karoliny Janowskiej. I stwierdzam: ja MUSZĘ, po prostu MUSZĘ przeczytać poprzednie części, bo padnę i zalegnę trupem i tyle ze mnie będzie! Ot!
tytuł oryginalny: -
UWAGA! RECENZJA PRZEDPREMIEROWA!
Są dni, kiedy zastanawiam się, czy znajdę książkę, która da mi kaca książkowego. Wiecie, ten taki stan charakterystyczny, kiedy odkładacie pozycję na półkę i mówicie: "DAMN! To był TOWAR...", a później nie umiecie sobie znaleźć miejsca, bo nie?
Ja też tak miałam. I najwyraźniej jakiś Wielki Duch Dobrej Książki — albo inne bóstwo opiekujące się książkami — zlitowało się nade mną, i oto w łapkach miałam "Opowieści Celtyckie. Cenę przywództwa." czyli kontynuację dwóch poprzednich tomów pani Karoliny Janowskiej. I stwierdzam: ja MUSZĘ, po prostu MUSZĘ przeczytać poprzednie części, bo padnę i zalegnę trupem i tyle ze mnie będzie! Ot!
Trup nie Kag i koniec z recenzjami ;)
poniedziałek, 19 grudnia 2016
Podsumowanie 12-18 grudnia
Mamy kolejny ulubiony dla nas wszystkich dzień tygodnia, czyli poniedziałek, co oznacza kolejny ulubiony sposób publikacji. Czyli podsumowanie poprzedniego tygodnia. Zbliżają się święta, więc pora odetchnąć od biegania po sklepach na ostatnią chwilę, wyliczania kolejnych wydanych pieniędzy i przysparzania portfelom ataków serca, od porządków, strojenia domu i tych wszystkich męczących rzeczy, które przecież tak kochamy. I zapoznać się z listą publikacji z poprzedniego tygodnia.
31. Dziedzic i Nowe Imperium - Wojciech Gosek
czytałam: 1 dzień
wydawnictwo: Novae Res
cykl: -
stron: 324
wersja: papierowa/posiadam
wydanie: I (2016)
tytuł oryginalny: -
W zalewie książek, które co chwila się pojawiają, trudno trafić na coś, co faktycznie zainteresuje, sprawi, że trudno się oderwać i po prostu się czyta. Jest to tym cięższe, gdy jest się wytrawnym wyjadaczem fantastyki. Dobra! Może nie jestem AŻ takim wyjadaczem jak co po niektórzy, ale z pewnością z fantastyką znam się i romansuję na tyle długo i na tyle stawiam ją w głównym miejscu mojego czytelniczego serduszka, że trudno mi pochwalić czasem coś nowego.
niedziela, 18 grudnia 2016
Czerwone słońce - Część pierwsza IV
Czerwone słońce - Część pierwsza I-II
Czerwone słońce - Część pierwsza III
IV
Musiała
na wszystko patrzeć, sama się do tego odruchowo, w instynkcie
macierzyńskim zmuszała, chociaż wolałaby zapaść się w
ciemność. Nie widzieć nic, nie czuć nic. Nie czuć na sobie
przytłaczającego ją ciała, przeszywającego ją bólu i
upokorzenia. Odrętwiały policzek wbity został w błoto tak, że
przekrzywiona głowa skierowana była wprost na obraz płonącego
domu, którego pożar rozświetlał wszystko wokół. Nie mogła
ruszyć powykręcanymi ramionami bez spazmu bólu ginącego wśród
całego zgiełku jaki miała w głowie. Raz po razie zaciskała zęby.
Jej rezygnacja przerodziła się w nagły atak desperacji, gdy
wyprowadzili jej ukochanego w worku na głowie i z nożem przy szyi.
Jeszcze raz spróbowała się wyrwać, jednak cios w głowę po
wyrzuconym wśród obrzydzającego ją sapania przekleństwie
pozbawił ją sił i oszołomił.
sobota, 17 grudnia 2016
RLG: Wielki Projekt - Stephen Hawking, Leonard Mlodinow
Kocurowych
łapek: 9
Sköll zwie się wilk, Świetlnej towarzyszy
Do lasu Żelaznego
A wrogi Hati, Hrodwitnira syn
Okrąża przejasną niebios pannę
Podróż w poszukiwaniu Świętego Graala nauki, czyli teorii wszystkiego, wydaje się nie mieć końca i prowadzi już przez jedenaście wymiarów. Kolejnymi błędnymi rycerzami na tej drodze są Hawking oraz Mlodinow, którzy stają w szranki z wieloma przeciwnikami, jak Plaga Nieskończoności, Pozorny Początek Czasu czy kwadryliard duodecylionów duodecyliardów oktogiliardów przestrzeni wewnętrznych. Towarzyszy im wielu pomocników, od szczelinowej piłki fulerenowej po supergrawitację, jak i przekrój historii nauki znanej cywilizacji.
Oraz trzy podstawowe pytania, które stanowią oś tej książki.
Dlaczego istniejemy?
Dlaczego istnieje raczej coś, niż nic?
Dlaczego właśnie ten konkretny zbiór praw natury, a nie inny?
W drodze do odpowiedzi na te pytania mnożą się kolejne, a przy okazji dowiadujemy się, że wszystko, co wiemy o czasie i wszechświecie jest kłamstwem. Ale zacznijmy od jednego z niezliczonych, potencjalnych początków.
czytałem:
3 godziny
wydawnictwo:
Albatros
cykl:
-
stron:
231
wersja:
papierowa/posiadam
wydanie:
II (2011)
ISBN:
978-83-7659-349-4
tytuł
oryginalny: - The Grand Design
Sköll zwie się wilk, Świetlnej towarzyszy
Do lasu Żelaznego
A wrogi Hati, Hrodwitnira syn
Okrąża przejasną niebios pannę
Podróż w poszukiwaniu Świętego Graala nauki, czyli teorii wszystkiego, wydaje się nie mieć końca i prowadzi już przez jedenaście wymiarów. Kolejnymi błędnymi rycerzami na tej drodze są Hawking oraz Mlodinow, którzy stają w szranki z wieloma przeciwnikami, jak Plaga Nieskończoności, Pozorny Początek Czasu czy kwadryliard duodecylionów duodecyliardów oktogiliardów przestrzeni wewnętrznych. Towarzyszy im wielu pomocników, od szczelinowej piłki fulerenowej po supergrawitację, jak i przekrój historii nauki znanej cywilizacji.
Oraz trzy podstawowe pytania, które stanowią oś tej książki.
Dlaczego istniejemy?
Dlaczego istnieje raczej coś, niż nic?
Dlaczego właśnie ten konkretny zbiór praw natury, a nie inny?
W drodze do odpowiedzi na te pytania mnożą się kolejne, a przy okazji dowiadujemy się, że wszystko, co wiemy o czasie i wszechświecie jest kłamstwem. Ale zacznijmy od jednego z niezliczonych, potencjalnych początków.
piątek, 16 grudnia 2016
30. Déjà vu - Jolanta Kosowska
Kocich łapek: 6
czytałam: 3 dni
wydawnictwo: Novae Res
cykl: -
stron: 304
wersja: papierowa/posiadam
wydanie: I (2013)
tytuł oryginalny: -
tytuł oryginalny: -
Wenecja!
Miasto kanałów, gołębi, zabytkowej architektury, gondoli i... masek! Kto bowiem, gdy padnie słowo "Wenecja" nie będzie miał skojarzeń z maskami, z tym słynnym karnawałowym elementem, za którym chowa się... wiele. Czasem może za wiele...?
Subskrybuj:
Posty (Atom)








