Autor: Jacqueline Carey
Tłumaczenie: Maria Gębicka-Frąc
Redakcja/Korekta: Urszula Okrzeja / Magdalena Górnicka
Wydawnictwo: Mag
Data polskiego wydania: 26 stycznia 2011
Data oryginalnego wydania: 2008
Cykl / seria: Trylogia Imriela (tom 1)
Kategoria: fantasy, science fiction
Stron: 720
Wersja: papierowa, posiadam
Oprawa: miękka
ISBN: 9788374801898
Wydawnictwo: Mag
Data polskiego wydania: 26 stycznia 2011
Data oryginalnego wydania: 2008
Cykl / seria: Trylogia Imriela (tom 1)
Kategoria: fantasy, science fiction
Stron: 720
Wersja: papierowa, posiadam
Oprawa: miękka
ISBN: 9788374801898
Język: polski
Cena z okładki: 49 zł
Tytuł oryginalny: Kushiel's Scion
Cena z okładki: 49 zł
Tytuł oryginalny: Kushiel's Scion
„Chodzą słuchy, że spuścizną Kusziela jest zdolność dostrzegania wad w ludzkiej duszy i udzielania nieczułego miłosierdzia. Czuję to niczym cień na własnej duszy... Nękają mnie wspomnienia krwi, piętnowania i innych okropności, a także dziedzictwo okrucieństwa, które płynie w moich żyłach. Szeptem powtarzam sobie, że postaram się być dobry.” - kiedy takie coś widzi się na okładce i zna się już autorkę, skądinąd naprawdę wysoko przeze mnie cenionej trylogii "Kusziela"... oczekiwania wystrzeliły w górę, niczym rakieta należąca do NASA. I tak samo zaliczyłam bardzo efektowny falstart, choć u mnie nie było wycieku wodoru. Za to próby niezabicia głównego bohatera zaliczone na medal! Ehhh. Szkoda. Bardzo szkoda... bo potencjał był. Ot co!
_________________________________________________________________________________
Imriel de la Courcel, syn okrutnej Melisandry, został uratowany i przysposobiony na syna Fedry i Joselina, największych bohaterów Terre d’Ange, powoli dochodzi do siebie w bezpieczeństwie, z dala od koszmarów i tortur okrutnego dworu. Nie zmienia to jednak faktu, że jako trzeci w kolejce do tronu d'angelskiego wychowuje się na pełnym intryg i spisków dworze, gdzie, mimo ochrony przybranej matki i ojca, nie umie uchronić się przed spiskami i zakusami rodziny Szachrizaj. Tu powoli odkrywa sekrety swojego pochodzenia, przynależność do Kusziela i tu, na dworze, przeżywa pierwsze zauroczenia, miłości oraz podejmuje decyzję o wyjeździe do Tyberium, gdzie wplątuje się w kolejne, dziwne intrygi i spiski...
Ja nie wiem, co tu nie zadziałało, co nie "kliknęło" w tej części, ale zwyczajnie było źle, było kiepsko i słabo. Zamiast dać się znów porwać wspaniałemu, ambitnemu tomowi, wręcz zmuszałam się do czytania o tym, jaki Imri jest biedny, samotny, poszkodowany i no - kaleka wręcz. Tylko umysłowy, a nie fizyczny. Zupełnie nieinteresująca postać, która wchodzi na scenę i wygania zeń cudowną i bystrą Fedrę oraz nieugiętego Joselina, zamieniając ich w parkę staruszków, chuchających i dmuchających na nasze książątko i uparcie powtarzających "skarbie". Jeżu, ale dlaczego?! Dlaczego, pani Carey, wykastrowałaś naprawdę świetne postacie i całą solidnie zapowiadającą się opowieść i zostawiłaś nas z dętką? No dlaczego!?
Zabrakło tu wielu czynników. Niestety. Od pazura bohaterów, którzy nagle są płascy, nudni i bardzo, ale to bardzo dziecięcy (zwłaszcza księżniczki) - ot, dzieciaki. Zabrakło mi tu właśnie tych silnych, zdecydowanych charakterów z pierwotnej trylogii. Zabrakło mi zdecydowania Fedry, oddania Joselina, przebiegłości Melisandry - bo zamiast tego mamy nastolatka z nastoletnimi dramatami, którym nawet sama autorka nie do końca wie, jak kierować. Po prostu nie kupowałam sytuacji, kolejnych wydarzeń, a już chyba najbardziej zirytował mnie wątek nadprzyrodzony, poprowadzony absolutnie po łebkach. Szkoda, bardzo szkoda, bo była szansa na znów wybitną, świetną historię. Nie wiem, może miałam duże oczekiwania, w pamięci mając przecież naprawdę dobrze wykreowanych bohaterów i świat, który niby tak podobny do naszego był zupełnie inny, a może... No kurde, tyle możliwości, tyle szans, mamy świat rzymski nagle, intrygi i spiski, powrót senatorów do władzy, wolne szkoły nauczania na grecki styl... A jednak gdzieś coś nie złapało, nie kliknęło. Świat widziany oczami Imriela jest prosty, bardziej nijaki, nie tak złożony i głęboki. Traktowany po łebkach i macoszemu.
Postacie, jak wspominałam: płaskie, nijakie, bez potencjału. Absolutnie żadna nie zapadła mi w pamięć, żadnej nie polubiłam. Niestety, ale nie mam o nikim nic dobrego do powiedzenia, poza tym, że są, że w jakiś sposób mają wypełniać kolejne strony powieści - szkoda, że coś nie poszło do końca.
Autorka, jak zawsze, ma styl niesamowity, przyjemny, baśniowy. Snuje swoją opowieść z prawdziwym smakiem i wyczuciem, jeśli zaś mamy mocniejsze sceny - nie czuć tu krindżu i niesmaku, a właśnie subtelne wyczucie. Za to cenię autorkę i to właśnie jej styl sporo ratował. Dużym rozczarowaniem jest fakt, że pozostałe dwie części nie zostaną wydane przez MAGa (dłuższa sprawa, wydawnictwo długo wodziło czytelników za nos, w końcu uznało, że jednak nie - bo hej, lepiej wydawać pornole czy coś...?), więc... no, szkoda.
W całokształcie - Kusziel to wciąż wspaniała, niezwykła przygoda i cudowny świat. Warty poznania, choć może mieć faktycznie wysoki próg wejścia. Mimo to warto się zapoznać z tym uniwersum i choć przygodę - póki co - kończę ze smutkiem, że tak historia się urywa, to jednak nie zamykam za sobą furtki, nie palę mostu. Wciąż mam nadzieję, że wyjdzie w Polsce kontynuacja, a jeśli nie - cóż, będę albo męczyć wydawnictwa, albo w końcu sama przeczytam pozostałe dwa tomy w oryginale... ;)

.jpg)