Kwiecień to kolejny miesiąc, który wyraźnie mnie przeczołgał, i to straszliwie. Nie tylko faktem, że władowały mi się święta, które wcale świąteczne nie były, ale i świadomością, że... większą część miesiąca biegałam do szpitala. nerwy, stres, troska - nie wpływały na moje czytelnicze nastroje, a raczej wręcz mnie dobijały, więc było... słabo. Bardzo!
Zaczynamy wyliczankę!
- Na otwartym sercu - powinnam wiedzieć, że taki koszmarek, to koszmarek. I to pewnie on zafundował mi ciężkie przerawy czytelnicze kwietnia. Brrr. Wypycham z pamięci, 2/10
- Chrześcijaństwo. Amoralna religia - pozycja tylko dla ludzi o mocnych nerwach, albo mających świadomość, że nie ma tu żadnego obrażania wiary, ale za to jest solidna rozmowa o wierze jako takiej. Historycznie i współcześnie. 6/10
- Szmaragdowy ogień - no nie, dlaczego? No DLACZEGO?! Koszmar tłumaczeniowy i raczej nie porywająca mnie fabuła. Catalino, rozczarowałaś mnie absolutnie. 5/10
- Dungeon Crawler Carl - rozczarowanie roku. Wyskakiwała mi ta książka z lodówki, i co? Pstro. Kloaczny i nijaki humor, tłumaczka, która odwaliła swoje po najtańszej linii oporu i ogólnie, spokojnie książka mogłaby być o połowe chudsza. Może byłoby lepiej. 2/10
No - jak mówiłam, było bardzo kiepsko. Ale ważne, że w ogóle się zmusiłam do czytania, że w ogóle cokolwiek robiłam, a nie patrzyłam tępo w ścianę, albo nie wisiałam na discordzie Karczmy, c'nie? no. Cenię małe szczęścia, i powtarzam sobie, że maj będzie o wiele, wiele lepszy!
Nie mniej, nadal nosy w górę, w końcu to nie wyścigi (kaszl, kaszl, kłaczek..), więc ważne, że w ogóle czytamy! I nie dajmy się choróbskom, które podstępnie nas atakują!
A jak tam u Was? :) Nawet jedna książka to zawsze książka! Będzie mi miło, jeśli się pochwalicie w komentarzach, ile przeczytaliście :)
P.S. Źródło grafiki to Pinterest!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz