niedziela, 3 maja 2026

31/2026 - Neil Bradbury, Smak trucizny. 11 najbardziej śmiertelnych trucizn i historie morderców, którzy ich użyli

Gwiazdek:
 7
AutorNeil Bradbury
Tłumaczenie: Agnieszka Jacewicz
Redakcja/korekta: Małgorzata Chwałek / brak danych
Wydawnictwo: Rebis
Data polskiego wydania: 27 września 2022
Data oryginalnego wydania: 2021
Cykl / seria: - 
Kategoria: reportaż
Stron: 304
Wersja: papierowa, pożyczona
Oprawa: miękka
ISBN: 9788381885782
Język: polski
Cena z okładki: 49,90 zł
Tytuł oryginalny: A Taste for Poison: Eleven Deadly Molecules and the Killers Who Used Them

Kliknij, by wrócić do strony głównej

Smak trucizny. 11 najbardziej śmiertelnych trucizn i historie morderców, którzy ich użyli - to dopiero tytuł! Zachęcona jednak zostałam do przeczytania, bo potrzebowałam czegoś lekkiego i odmiennego od fantastyki - więc czemu nie? I tak oto wkroczyłam w świat 11 trucizn, które autor opisał z lekkością i nawet nieco z humorem, a na pewno bardzo interesująco. Od pochodzenia, przez historie związane z ich najsłynniejszymi użyciami, aż do wpływu na organizm. Byłam autentycznie zaskoczona, jak na tak małej swoją szosą - ilości stron, zmieszczono iście encyklopedyczną wiedzę. I jakież to było fajne! Z prawdziwą przyjemnością czytałam. Więc co? Króciutko.

_________________________________________________________

Neil Bradbury z lekkością wprowadza nas w świat trucizn - jakkolwiek to nie brzmi, jest w tym jednak ta "łatwość" i lekkość tekstu, i aż trudno uwierzyć, że to debiut. Insulina, atropina, strychnina, akonityna, rycyna, digoksyna, cyjanek, potas, polon, arszenik i chlor - oto bohaterowie tej książki, choć może "antybohaterowie", byłoby na miejscu bardziej? Jedenaście lepiej bądź słabiej, ale znanych wszystkim środków, które poznajemy w zupełnie innej, morderczej odsłonie. Każda z tych substancji zostaje wyjaśniona, skąd pochodzi, jak ją odkryto - a co ważniejsze, jak za jej pomocą dokonano dekapitulacji innego człowieka. Anegdoty związane z tym czynem są zaskakująco sprawnie opowiadane, a nade wszystko - opierają się na prawdziwych zeznaniach i dokumentacji. Przyznam szczerze, że momentami wręcz z zapartym tchem śledzilam kolejne świadectwa, kto i jak, a nade wszystko - dlaczego - dokonał takiego czynu, i to w jaki sposób!

Jednocześnie zaś, z prawdziwą przyjemnością śledziłam informację, jak nasze organizmy reagują na konkretną truciznę - nie mamy tu suchych, medycznych opisów, prosto z podręcznika dla medyka. Wręcz przeciwnie, autor z pewnego rodzaju subtelnością, a może nawet czulością pochyla się nad takimi informacjami, by czytelnikowi zobrazować całość, ale jednocześnie nie obrzydzić niczego. Co więcej, każdy rozdział opatrzony był stosownym cytatem, więc to dodatkowy bonus, by sięgnąć i poczytać sobie... kolejne książki o truciznach! A przede wszystkim - świetnym jest fakt, że to książka oparta na faktach - nie ma tu żadnych zmyślonych działań czy cyferek, a jednak, całość czyta się jak najprzedniejszy kryminał.

Z jednej strony - jestem książką zachwycona. To kawał rzetelnej wiedzy i informacji, które wprowadzają czytelnika w świat roślin i substancji chemicznych, uczula nas, jak rozpoznać objawy, jak zrozumieć, co się w danym momencie dzieje. Z drugiej, mam trochę mieszane uczucia, bo choć wątpię, by sięgnęła po tą książkę osoba, która chce wytestować te substacje - to jednak... no. Nie będę dokładnie wyjaśniać, o co chodzi, osoby, które z pozycją się... gruntownie zapoznały, zapewne będą wiedziały, co i jak. Nie mniej, w całokształcie, to naprawdę świetna lektura, nie tylko dla pasjonatów medycyny czy autorów kryminałów ;)

Czy "Smak trucizny" to jednak książka dla każdego? Tak i nie. Na pewno to pozycja dla osób ciekawskich świata, fanów kryminalnych dreszczyków, czy historii tak prawdziwych, że wręcz ocierających się o niemożliwe fantazje. Na pewno nie jest to książka dla osób wrażliwych, o żywej wyobraźni, czy takich, których brzydzą dość plastyczne opisy. Ale dla osób ciekawych, chcących poznać różne ciekawostki, począwszy od tego, co nasz organizm i ogródek mają w sobie... czemu nie. 

Z pewnością będę wypatrywać kolejnych książek autora, bo jak na debiut - prowadzona historia była z lekkością i swadą, co pozwoliło mi błyskawicznie pochłonąć historie tu zaprezentowane. Nie mam zastrzeżeń ani do redakcji ani tłumaczenia - Rebis wyraźnie odrabiał lekcje w czasach wydania tej książki... ;) 

A jak jest naprawdę? Oceńcie sami ;) A przy okazji, możecie postawić mi kawę jak się podobało ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz