wtorek, 31 stycznia 2017

56. Ogień i woda - Victoria Scott



Kocich łapek: 9
czytałam: 2 dni
wydawnictwo: Iuvi
cykl (seria): Ogień i woda (tom 1)
stron: 368
wersja: papierowa/posiadam
wydanie: I (2015)
tytuł oryginalny: Fire & Flood


  Książki z cyklu young adult zdobywają na całym świecie rzesze fanów i miliony czytelników. Przyciągają nastolatki, zachęcają je do czytania, sprawiają, że ci zaczynają się utożsamiać z bohaterami. To całkiem niezły zabieg, który wspiera czytelnictwo.
 W zalewie jednak tego typu powieści często trafia się na zarzut wtórności opowieści, braku odszukania czegoś nowego, oryginalnego, nieoczywistego. W przypadku Victorii Scott, autorki cyklu "Ogień i woda" - udało się uzyskać coś świeżego w dość już popularnym nurcie morderczych wyścigów. Nietuzinkowa, nastoletnia bohaterka, bardzo nieoczekiwani pomocnicy i pomysł. Pomysł na opowieść, napisaną lekko, nieco żartobliwie, ale też i momentami okrutnie, wciągającą i intrygującą. Na tyle, że i mnie zaintrygowało i wciągnęło... I tu rodzi się pytanie: gdy masz szansę wygrać lek na każdą chorobę świata - czy weźmiesz udział w wyścigu, by go zdobyć?

niedziela, 29 stycznia 2017

Czerwone słońce - Część pierwsza VII

Poprzednie odcinki: klik


 
VII

Wiele pracy trzeba było, by w tych warunkach, na dachu dawnej galerii handlowej, założyć ogród. Kiedyś spędzał tutaj całe godziny z synem, chociaż ten nie wykazywał większego zainteresowania tym miejscem. Wtedy wydawało mu się, że to wszystko miało sens. Teraz jednak miejsce to było dla niego puste, absurdalne. Stanowiło wręcz abominację dla całej reszty wokół, szydziło z powszechnego upadku.
- Nie żyje.

sobota, 28 stycznia 2017

54. Deja vu - Jacek Jakubowski


Kocich łapek: 6
czytałam:  2 dni
wydawnictwo: Psychoskok
cykl: -
stron: 336
wersja: ebook/posiadam
wydanie: I (2016)

tytuł oryginalny: -


  Było nie było, SF to gatunek literacko bardzo specyficzny. Ile jest jego fanów, tak samo wielu jest jego przeciwników. Ciężko dochodzić powodów takiego podejścia do tego nurtu tak literatury jak filmu. Jedno jest pewne - SF to styl wymagający od autora olbrzymich pokładów wyobraźni, pomysłowości i samozaparcia, by z czegoś pozornie zwykłego zrobić coś niesamowitego.
 "Deja vu" Jacka Jakubowskiego pokazało dwa oblicza - pierwszym był inteligentnie skonstruowany świat przyszłości, z tajemniczą Agencją Wywiadu. Drugą było nieco słabsze, przedstawienie bohaterów. Całość ratowało jednak pięć, pozornie odrębnych opowiadań, które łączą Thala i Cayi oraz spory teren, po którym się poruszają: Nasza galaktyka, jej szero wysokość, Droga Mleczna.

piątek, 27 stycznia 2017

53. Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu - Anna Lange

Kocich łapek: 10
czytałam: 2 dni
wydawnictwo: SQN
cykl: - 
stron: 448
wersja: papierowa/posiadam
wydanie: I (2016)
tytuł oryginalny: -



  Witaj w wiktoriańskim Londynie! Sztywne konwenanse, gorsety, obyczajowość i moralność  zgoła odmienna od współczesnej... i magia. Dodajmy do tego podwieczorek, na którym będzie dużo herbaty, biszkoptowe ciasto z kajmakiem, nekromanta, sufrażystka i problemy rodowe - nic, tylko rozsmakować się i wraz ze służbą podsłuchiwać, o czym państwo plo czy państwu nie potrzeba mleczka do herbaty!
 W roku pańskim 1873, pod rządami łaskawie panującej królowej Wiktorii, przy szumie halek i w sztywnych gorsetach, z eleganckim melonikiem na głowie - może wydarzyć się wszystko. Wliczając w to okazjonalnie pojawiające się ghule, duchy i równie okazjonalne opętania. Stąd też myśl, by powstał specjalny oddział Scotland Yardu - a zatrudnienie w nim znajduje równie specjalny człowiek...

wtorek, 24 stycznia 2017

52. Dziewczyna z Dzielnicy Cudów - Aneta Jadowska

Kocich łapek: 10
czytałam:1 dzień
wydawnictwo: Sine Qua Non [SQN]
cykl: Cykl o Nikicie (tom 1)
stron: 320
wersja: papierowa/posiadam
wydanie: I (2016)
tytuł oryginalny: -

 Przyznać muszę, że to moje absolutnie pierwsze spotkanie z twórczością pani Anety Jadowiskiej. Wcześniej jakoś nie było okazji... a gdy ta się pojawiła, była niczym światełko w tunelu. Gorzej. jak rozpędzony pociąg. Ale był to pociąg niesamowicie pozytywny, wciągnął mnie i pociągnął za sobą, a pani Jadowska szybko podbiła mi serduszko. 
 Zabierając się za lekturę "Dziewczyny" - nie wiedziałam, czego się spodziewać. Znajoma za to rozpływała się z zachwytu nad książką - dlatego, wciąż nieco podejrzliwie łypiąc z ukosa, zabrałam się za czytanie... I muszę przyznać; oto coś, co lubię! I co więcej - zdecydowanie muszę nadrobić zaległość i zapoznać się z serią o Dorze Wilk. Obowiązkowo!
 Nigdy nie ukrywałam się z faktem, że lubię twarde, brutalne fantasy, w którym magii jest mniej, ale więcej za to krwi, wojny i wszystkiego tego "ciężkiego", nieprzyjemnego, pozbawionego elfów, wróżek i innych jednorożców na tęczach. Ale jest to o tyle problematyczne, że nie każdemu przypasuje ten styl pisarski, że nie każdy autor też potrafi stworzyć "coś z niczego". W tym wypadku się udało bardzo dobrze - mamy twardą "Nikitę", której wyszkolenie nie uznaje używania magii co krok. Dziewczyna po przejściach, określana mianem "Modliszki", jest twarda, nieustępliwa, podejrzliwa.
 Jakby tego było mało, z dnia na dzień dostaje partnera, kudłatego Robina (skojarzenia całkiem na miejscu!), upartego jak osioł a jednocześnie niewinnego jak dziewica. Nie powiem, interesujące połączenie, i zacnie kontrastowe. Nasza bohaterka, mająca niekoniecznie dobre wspomnienia z poprzednimi partnerami, postanawia delikwenta sprawdzić, ale po swojemu. Co pewnie nie spodoba się jej szefowej, przełożonej Zakonu Cieni - specyficznego miejsca, zajmującego się zleceniami trudnymi i trudniejszymi na terenie Warsa - alternatywnej Warszawy, w której nic nie jest takie, jak się wydaje. Co gorsza, ktoś na Nikitę zaczyna polować, a i Robin skrywa w sobie tajemnicę o wiele większą, niż można się spodziewać... Jak sobie z tym poradzi Nikita? Co więcej - znika jej przyjaciółka, tytułowa "Dziewczyna z Dzielnicy Cudów". Ścigając się z czasem, bohaterowie muszą odszukać zaginioną i rozwikłać po drodze kilka "problemów", które mają związek z ojcem Nikity...
 Sporo tego jak na pierwszy tom. Ale to dobrze, tu nie ma miejsca na nudę, tu wszystko gna, biegnie do przodu, nawet wyleczenie kilku zadrapań może prowadzić do kolejnej rozróby! Dodatkowo wychodzą na jaw fakty z przeszłości Nikity, a także skomplikowane relacje między nią a jej przyjaciółmi.  Nikt nie może czuć się bezpiecznie. Co to, to nie.
 Niewątpliwie olbrzymią zaletą pani Jadowskiej jest jej lekkość pisania, wielowątkowość akcji i sytuacji, a także, co śmiało można uznać za olbrzymi atut - poczucie humoru. Zarówno sarkastyczne jak i sytuacyjne, często sprawiało, że musiałam odstawiać herbatę, bo parskałam śmiechem, wywołując tym samym małą konsternację domowników. Poza tym, jak na tak małej ilości stron - bo co to jest, ledwie trzysta z małym dodatkiem? - autorce udało się zmieścić nie tylko wielowątkową, obszerną historię, której zapewne będzie więcej w następnych tomach, ale i ulokowała je w sposób absolutnie genialny, na bardzo swojskim gruncie. Alternatywna Warszawa, jako Wars i Sawa? trąca mi to trochę legendą o naszej stolicy, ale kupuję to w ciemno. Świetny, bardzo podatny grunt, na którym pojawiło się coś nowego, świeżego i przyjemnego. Dodatkowo ukłon w stronę lat 30-tych XX wieku, zachowanie klimatu, technologii... Same smaczki, które odkrywałam z niesłabnącą przyjemnością. Świat w jakim żyje Nikita, włada się swoimi prawami, po równi okrutnymi co niezwykłymi. Kupuję to!
 Bohaterowie również mi przypasowali. Świetnie wykreowani, wyraźni, różni, oryginalni. Realni. Historia Nikity, odkrywana stopniowo, powoli, w różnych dawkach to prawdziwy smaczek, a dodatkowo wprawiała mnie momentami w osłupienie; Robin intrygował i fascynował jednocześnie a Karma i Juri bawili (wątek z narzędziami dentystycznymi - cudny!) i w zasadzie, jedyny zgrzyt, jaki miałam, to wątek z tajemniczym rudzielcem i Matką. Miałam dziwne wrażenie, że tu czegoś zabrakło, że gdzieś coś uciekło, autorka nie miała pomysłu? A może wszystko wyjaśni się dalej? Tak, trudno jest mi się przyczepić do czegokolwiek. Absolutnie, zostałam przekupiona. 
 Aneta Jadowska stworzyła świetny, wielowątkowy świat, który wciąga od pierwszej strony. "Dziewczyna z Dzielnicy Cudów" okazała się pozycją, która daje czytelnikowi zarówno sporo mocnych wrażeń, silnych bohaterów, ale też świetnie wykreowane miejsca, świat i wciągającą tajemnicę, którą chce się poznać. Sporym plusem były też ilustracje, które obrazowały konkretne sceny - monochromatyczne, czarno-białe, dawały niezły podgląd tego, co i jak. Dla mnie? Bomba. Dlatego, z łapką na serduszku - Aneta Jadowska mnie kupiła w całości, sprawiła, że chcę jeszcze! I z pewnością nadrobię zaległości w jej serii o Dorze Wilk, która również była wymieniana na kartach powieści. Pełen szacunek. I nie, nie przeszkadzała mi nawet narracja pierwszoosobowa!
 Podsumowując - to pozycja warta uwagi, tak pod względem treści (w końcu, urban fantasy) jak i bohaterów, o samej wielowątkowości nie wspominając!

Za możliwość recenzji tej książki dziękuję wydawnictwu SQN.






poniedziałek, 23 stycznia 2017

51. Strzała przeznaczenia - Piotr Skupnik


Kocich łapek: 3
czytałam: 1 dzień
wydawnictwo: Psychoskok
cykl: -
stron: 222
wersja: ebook/posiadam
wydanie: I (2015)

tytuł oryginalny: -


  Książki o tematyce historycznej to ciężki kawałek chleba. Z jednej strony trzeba uważać, by nie zamienić tego, o czym się pisze, w podręcznik do historii, z drugiej zaś należy uważać na fikcję literacką, by nie popłynąć z jej nurtem zbyt radośnie.
 "Strzała przeznaczenia" niebezpiecznie balansuje na tej granicy, z jednej strony (niby) pokazując fakt historyczny, jak wyglądała Anglia w Roku Pańskim 1066, ale z drugiej... 

niedziela, 22 stycznia 2017

50. Strażnik bursztynowej komnaty - Jolanta Maria Kaleta


Kocich łapek: 7
czytałam: 2 dni
wydawnictwo: Psychoskok
cykl: -
stron: 477
wersja: ebook/posiadam
wydanie: I (2014)

tytuł oryginalny: -


  Bursztynowa Komnata! Jak mało co, od lat rozpala wyobraźnię historyków, fascynatów historii, łowców skarbów, miłośników teorii spiskowych, oraz każdej osoby, która o takowej słyszała. Trudno oprzeć się zresztą wizji tego skarbu
 Próbę rozwikłania zagadki zaginięcia podejmuje w swojej sensacyjno-kryminalnej powieści pani

sobota, 21 stycznia 2017

Lena Helman - O trzech facetach szukających kota w Teksasie

Dzisiaj mamy debiut Skarbonki, a wraz z nim obarczone sporą dawką humoru opowiadanie Leny Helman pod tytułem „O trzech facetach szukających kota w Teksasie”. Serdecznie zapraszamy do lektury.
 


O trzech facetach szukających kota w Teksasie



Drogi Panie Doktorze.
Zupełnie nie wiem, po co mam pisać te listy i czemu ten pomysł kosztował mnie trzysta pięćdziesiąt dolarów, uznajmy jednak, że to Pan jest specjalistą, a ja tylko skromnym pisarzem, który o psychoterapii wie tyle, że Freud trochę za dużo czasu poświęcał penisom.

piątek, 20 stycznia 2017

49. Gniazda - Piotr Walczak


Kocich łapek: 1
czytałam: 3 dni
wydawnictwo: Novae Res
cykl: Naznaczeni przez Tyche (tom 1)
stron: 552
wersja: papierowa/posiadam
wydanie: I (2016)

tytuł oryginalny: -


  Ostatnimi czasy zwykłam śmiać się, że nie trafiają mi się koszmarki literackie. Nawet, jeśli zdarza się pozycja zła, to można jakoś przymknąć oko, odszukać jakiś plus. Mhm. Ten się śmieje, kto się śmieje ostatni, a ja trafiłam właśnie na taki koszmarek.
 W dodatku polski. A myślałam, że polscy autorzy, w odróżnieniu od zagranicznych, mają trochę oleju w głowach i nie tworzą erotyków tak naiwnych, że aż boli czytanie pierwszych stron. Piszę to z przykrością, bo sądziłam, że dostanę kawał świetnej SF, na którą ostatnio miałam dużą ochotę. Dostałam cegiełkę, która w opisie brzmiała doskonale, zresztą, oceńcie sami:
 "Dwudziestopięcioletni Jack jako dziecko uległ wypadkowi samochodowemu, w którym zginęli jego rodzice. Gdy leżał w szpitalu, na jego piersi pojawiły się cztery znamiona, a w powracającym śnie widział cztery dwuletnie dziewczynki i słyszał słowa: znajdź, ucz, chroń.
 Jako dorosły mężczyzna odszukał cztery dziewczyny. Każda ma na ciele jedno z jego znamion. Wszystkie są pięknymi kobietami o nieprzeciętnej inteligencji, urodzonymi czternastego czerwca, dokładnie dwa lata po narodzinach Jacka. Pięcioro młodych ludzi dochodzi do wniosku, że zostali naznaczeni przez obcych. Teraz muszą się dowiedzieć, jaki był tego cel."  
 Brzmi nieźle, nie? Właśnie: NIE.

czwartek, 19 stycznia 2017

Shah - Wiersz III

Wiersz się wylał atramentem
śmierć poety niepojęte!
Kto nie słyszał, ten jest ślepy
słowa czernią wpiekłowzięte
żyją ledwo pod całunem
do czarnych się kładą trumien


Niech to będzie dzień przeklęty!