Autor: Tasha Suri
Tłumaczenie: Piotr Kucharski
Tłumaczenie: Piotr Kucharski
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Data polskiego wydania: 01 września 2025
Data oryginalnego wydania: 01 listopada 2024
Cykl / seria: Płonące Królestwa (tom 3)
Kategoria: fantasy, science fiction
Stron: 610
Wersja: papierowa, posiadam
Oprawa: zintegrowana
ISBN: 9788383751184
Data polskiego wydania: 01 września 2025
Data oryginalnego wydania: 01 listopada 2024
Cykl / seria: Płonące Królestwa (tom 3)
Kategoria: fantasy, science fiction
Stron: 610
Wersja: papierowa, posiadam
Oprawa: zintegrowana
ISBN: 9788383751184
Język: polski
Cena z okładki: 64,90 zł
Tytuł oryginalny: The Lotus Empire
Cena z okładki: 64,90 zł
Tytuł oryginalny: The Lotus Empire
Kliknij, by wrócić do strony głównej
Pierwszy tom? Wszedł jak słowo boże, pokochałam mocno i połknęłam. Drugi? Dobry, ale nie taki, jak pierwszy. Trzeci? Przez połowę spałam, przez drugą połowę próbowałam złapać, co się dzieje, goniąc wydarzenia, bohaterów i otoczenie. To, jak ja się tu męczyłam, jak ja z sobą walczyłam, by ta książka nie latała co chwila po pokoju - wiem ja i jak zawsze niezawodna ekipa z Fantastycznej Karczmy. To co? Łuszczymy drogę przed nami i... tak, to autentyczny cytat z książki. Oh, welp... zapraszam do mimo wszystko, krótkiej, indyjskiej baśni, która okazała się dławiącym mnie dymem z kadzidła...
_________________________________________________________
Trwa wojna. Cesarzowa Malini ma spłonąć - tak chcą matki płomienia. Ale cesarzowa ma inne plany - wysyła księcia Rao na poszukiwanie mitu, czegoś, co powstrzyma jakszimi przed zniszczeniem świata i sprowadzeniem na nie butwienia. Prija próbuje odnaleźć się w tym świecie, i jednocześnie odkrywa przerażająca prawdę o jakszimi, o tym, kim ma się stać. Postanawia wybrać jednak własną, zupełnie inną drogę. Co wygra? pragnienie władzy, pragnienie kierowanie światem zgodnie z własną wizją, czy miłość kobiet, które chcą być z sobą ponad wszystko, jednocześnie zapewniając królestwu spokój...?
Czekałam na ten tom jak, nie przymierzając, głodny na posiłek. Zachwycona poprzednimi dwoma tomami, zachwycona klimatem indyjskiej baśni, poetyką języka, porównaniami - bardzo chciałam poznać finał historii rozgrywającej się w niesamowitym cesarstwie Paridźatdwipy. Chciałam poznać losy Malini i Priji, bo zostały wykreowane jako naprawdę interesujące bohaterki. Ale i sam świat, samo zagrożenie, jakie istniało w tej powieści, intrygowało. Jakże odmienne od "standardowej" fantastyki, jaką znam! Wszystko do mnie przemawiało, klimat, sposób prowadzenia narracji, świat. I tego oczekiwałam w tym, finałowym tomie. A w zamian dostałam koszmarnie nierówne tempo, nudzącą mnie narrację do połowy tomu, a później gnająca na łeb i szyję historię z określeniami, które w założeniu miały być poetyckie, ale w praktyce wypadały tak, jakby tłumaczenie zrobiono pośpiesznie, a korekta wzięła wolne. No niestety, potykałam się na masie określeń i zdań, raz po raz podnosiłam znad lektury głowę i zastanawiałam się, czy ze mną coś nie tak, czy dane określenie po prostu wzięto z kosmosu? No, niestety, ale po raz kolejny FS udowadnia mi, że jakość nie idzie w parze z ceną...
Fabuła jest nijaka. Rozlazła. Pół tomu książę Rao goni za czymś, co ma pomóc w zabiciu jakszasów. Z człowieka pogrążonego w alkoholizmie nagle staje się ogarniętym, logicznym i świadomym swego człowieczeństwa księciem, który wraz z więźniarką wyrusza w misję powierzona mu przez Cesarzową. Prija walczy ze swoimi krwawymi i pragnącymi uwagi bóstwami, ożywioną naturą, a ich opisy są po prostu koszmarne. Zamiast wzbudzać we mnie grozę, ich opisy wzbudzały mdłości i znudzenie, a sam wątek poświęcenia kobiety wydawał mi się zrobiony na kolanie. Malini miała za mało polityki wokół siebie, a zdrady, jakich dopuszczano się wokół niej, były dość naiwne i do przewidzenia. Niestety, ale ten tom, finał historii mnie strasznie rozczarował pod względem wydarzeń. Ale chyba najbardziej bolał finał, ostatnie 100-150 stron, gdzie pani Suri wcisnęła wszystkie możliwe rozwiązania, byle tylko zamknąć historię możliwie szybko i dramatycznie. Spalmy wszystko, utopmy wszystko, dajmy kilka wizji? Ok! Brzmi świetnie. Jedyny plus, wątek Bhumiki został fajnie zakończony... Może nie do końca, jakbym jej tego życzyła, ale...
W całokształcie książka nie jest zła, ale zabrakło mi balansu i... właśnie korekty. Bo ja rozumiem, że autorka bardzo chciała być poetycką, subtelną i obrazową. Udało się jej to świetnie w opisie świata, w snuciu historii. Ale kiedy czytałam o "złuszczonej odległości", "zjeżonych cierniach", "głosie brzmiącym jak topornie ciosany głaz" czy "bosych stopach kroczących, stąpających pewnie" - i to tylko przykłady z końcówki książki - to mnie coś skręcało w środku. Paliczki zmiażdżone na proszek, a palec wskazujący obcięty? Krew stająca w płomieniach? Jezu, czy ktoś to czytał przed drukiem!? mam wrażenie, że nie, i ta "poetyckość" języka Tashy Suri po prostu stawała się absurdalna. Znalazła się też dawka błędów logicznych i językowych, gdzieś mignęła mi literówka. Niestety, ale tu wyraźnie widać, że redakcja z korektą dawały ciała, tak samo jak przy powielaniu imienia postaci w jednym akapicie po 5-6 razy. Bo przecież zapomnimy, o kim czytamy - a spokojnie można by wykorzystać synonimy czy tytuły, przynależne postaci. A, i jeszcze - szare oczy akapit później stawały się czarne jak studnie, żeby znów być szarymi...
W całokształcie - książka jest naprawdę przyjemna i fajna, bardzo oryginalna, pięknie napisana językiem, który działa na wyobraźnię, ale jej nierówny rytm, słabo rozwijająca się fabuła na początek, by na koniec gnać do przodu jak, nomen omen, poparzona... trochę mi to po prostu przeszkadzało. Nie mniej, uważam cały cykl za dobry, poprawny. Tak, poprawny, to słowo całkiem niezłe. Niestety, ale samo wydawnictwo znów strzela sobie w stopę, i wiem, że znów długo będę się zastanawiać, zanim sięgnę po coś spod ich szyldu - niestety. Do samej trylogii jednak z pewnością wrócę, bo klimat, styl i świat, jaki został tu zbudowany - zapadł mi bardzo w pamięć...
A jak jest naprawdę? Oceńcie sami ;) A przy okazji, możecie postawić mi kawę jak się podobało ;)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz