sobota, 14 marca 2026

22/2026- Anne McCaffrey, Smocze oko

Gwiazdek:
 7
AutorAnne McCaffrey
Tłumaczenie: Katarzyna Przybyś-Preiskorn
Korekcja/redakcja: - / -
Wydawnictwo: Książnica
Data polskiego wydania: 2009
Data oryginalnego wydania: 1997
Cykl / seria: Jeźdźcy smoków z Pern (tom 13)
Kategoria: fantasy, science fiction
Stron: 344
Wersja: papierowa, posiadam
Oprawa: miękka
ISBN: 9788324577668
Język: polski
Cena z okładki: 16,99 zł
Tytuł oryginalny: Dragonseye

Kliknij, by wrócić do strony głównej

Pern, jak stary, dobrzy znajomy, zawsze czeka, zawsze gotów jest zaskoczyć i sprawić, że dobrze będzie wracać się do klasyki literatury, a smoki staną się znów bliskie sercu. Co prawda, okładka "Smoczego oka" jest koszmarna, ale na szczęście w treści mamy już całkiem sporo, i bawiłam się naprawdę dobrze - Anne McCaffrey zabiera nas w przeszłość bowiem w tym tomie, w czas nadejścia drugiego obrotu Czerwonej Gwiazdy. Ponad dwieście lat mija od czasu Lądowania, część osób nie wierzy w opad Nici, jednak pern szykuje się do obrony. Chciwy i okrutny Chalkin, lord warowni Bitny zdecydowanie uważa, że Nici są wymysłem otoczenia, i dalej prowadzi swoje tereny do upadku... A czas nieubłaganie odlicza chwile do pierwszego opadu... Dobra klasyka nie jest zła!

_________________________________________________________

Podczas gdy cały Pern powoli przygotowuje się do opadu Nici, lord Chalkin oczekuje... portretu, który go zadowoli. i nie tylko siebie, ale i swej małżonki i dzieci. Wyzwania podejmuje się młody artysta, Iantine, nie dający wiary ponurym opowieściom o tym, co dzieje się w Bitrze. Kiedy przybywa na miejsce, okazuje się, że się jednymz  ziarenek, które poruszają tryby pozbawienia Chalkina władzy. Tymczasem w Forcie Beyden następuje Naznaczenie - pośród podniosłej atmosfery i radosnego wydarzenia naznaczania nowowyklutych smoczków nieoczekiwanie pojawia się Debera, która uciekła przed ciężką pracą na rodzinnej farmie i sprzed narzeczonego, prosto w objęcia zielonej Morath. Jednocześnie zaś, pośród uczonych trwają spory - technologia sprzed ponad dwustu lat psuje się, a nauczyciele dostrzegają bezsensowność nauk o przeszłości Ziemi. Sprawy przyśpiesza nieodwracalne zniszczenie jednego z ostatnich, pracujących wciąż komputerów - pośród burzliwych dyskusji pojawia się "Suitra o Lądowaniu" czy "Ballady o powinnościach", które mają uczyć perneńczyków ich praw i obowiązków - bo okazuje się, że choćby zwykli mieszkańcy Bitry zupełnie nie znali swych praw i obowiązków... Drugi Opad nadciąga, a Pern powoli się zmienia, stawiając na tradycję nie pochodzącą z Ziemi, ale właśnie na własną, perneńską...

Miło było cofnąć się w Pernie do przeszłości, obserwować, jak mieszkańcy radzą sobie z coraz to bardziej niepewnymi czasami. Zniszczenie komputera i odcięcie od wygodnych baz danych pokazuje, jak bardzo ten świat potrzebuje innych zmian, ale też podejścia do nauki, a plotki o złym traktowaniu swoich mieszkańców znajdują brutalne potwierdzenie w kolejnych wydarzeniach, jakie mają tu miejsce. Autorka zgrabnie łączyła kolejne wątki, pokazując, jak bardzo rozbudowany jest świat Pernu, jak skomplikowane zależności i wydarzenia wpływają na kolejne działania. Przyjemnie było obserwować, jak poleganie na coraz gorszej technologii wymusza nowe rozwiązania i zmiany. Dobrze było poznać genezę powstania Kamiennego Oka, które wszak przy Trzecim Przejściu pełniło tak ważną rolę... Specyficzna historia planety może nie pokazywała wszystkiego, pewne rzeczy ignorowała (jak choćby wyprawa po pędraki i atak lwów), ale...

Lubię to uniwersum, lubię pojawiające się tu historie, które przeplatają się i zazębiają, pokazując, jak bardzo rozbudowany to świat, jak autorka przemyślała wszystko i stworzyła coś, co aktualnie nie ma racji bytu - bo, powiedzmy sobie szczerze, kto wśród młodszego pokolenia czytelników kojarzy Pern? W tej całej irytujacej zalewie romantasy, czy cozy fantasy, brakuje właśnie takich historii - pozornie prostych, ale niesamowicie rozbudowanych, konsekwentnych i przyjemnie rozluźniających. 

Ale, wracając do historii, bo migrena mnie rozprasza koszmarnie - ta prowadzona jest jasno i wyraźnie. Połowa Pernu jest zdecydowana, by chronić i bronić swoich mieszkańców, jest też przeciwna okrutnemu Chalkinowi, mimo zbieranych dowodów. Obozy na granicach Warowni, gwałty i mordy w czasie mrozów, wybuchające wulkany... jest niebezpiecznie, a kiedy dodać do tego ludzkość, która nie jest zaznajomiona z własnymi prawami... No, nie jest fajnie. Ćwiczenia smoczych skrzydeł przed opadami Nici stają się coraz intensywniejsze, smoki same odruchowo i instynktownie wiedzą, że należy niszczyć intruza. A wszystko to ma przynieść efekty w przyszłości... No i są smoki! Dużo smoków, i nawet jest chwila zadumy nad tytuowym okiem, jego budową i sposobem, w jaki te bestie patrzą na świat. Fajny smaczek biologiczny.

Miałam problem z bohaterami. Zwłaszcza z Zulayą, królową Bendenu - tak, widziałam w niej inne, wyzywające i pewne siebie, ale też trochę za dumne postacie kobiece. Autorka wprowadzała tu dużo postaci, ale nie poświęcała im wyraźnie dużo czasu - niektórzy mają po prostu imię i kilka cech, po których mamy ich poznawać i na tym się kończy. Momentami strasznie to drażniło, tak samo, jak drażnił mnie wątek między P`tero a M'lengiem. Po co on był? Jedyny plus, że nie był to wątek dominujący, a wzmianki o nim nie drażniły. 

W całokształcie jednak, "Smocze oko" to lektura naprawdę ciekawa i przyjemna. Pokazuje kawałek historii Pernu, całkiem ważnej, w sposób bardzo ludzki i ujmujący - na tle tragedii mamy jednak radość i czas na zabawę, a historia planety wzbogaca się, zmienia, perneńczycy polegają na własnej pamięci i historiach a nie coraz bardziej zawodnej technologii... Może i lepiej? No ja w każdym bądź razie polecam, bo lektura serii jest niezapomnianym i naprawdę przyjemnym przeżyciem...

A jak jest naprawdę? Oceńcie sami ;) A przy okazji, możecie postawić mi kawę jak się podobało ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz