Kiedy myślisz, że styczeń cię przeorał i przeciągnął tu, tam i jeszcze siam, dopilnował, byś osiwiała bardziej, niż już jesteś siwa i w ogóle, dał ci książkowego kaca, wchodzi on. LUTY. Cały na biało... Przeorał mnie przez lekarzy, badania, diagnozy... i nauczył, że jeśli spodziewasz się najgorszego, to świetnie, bo dostaniesz tylko powierzchownie. Nie mniej, siedzenie w poczekalniach u lekarzy wprawiło mnie w rzucie książką w moherową antenkę, a oczekiwania na wyniki sprawiły, że niczym pająk, chodziłam po ścianach i suficie, nie potrafiąc skupić się na lekturze. Jednym zdaniem: NFZ, dziękuję za stres. I za ilość przeczytanych (ironio) książek...
Zaczynamy wyliczankę!
- Wrota Baldura II: Cienie Amn - dlaczego ja sobie to robię? A tak. "Przed wyruszeniem w drużynę, należy zebrać drogę". Czy jakoś tak. Czyli znów mamy przykład, jak bardzo można popsuć książkę na podstawie gry. 2/10
- Wrota Baldura II: Tron Bhaala - zmienił się autor, ale nie zmieniła się akcja. Abdel abdeluje abdelująco bo Bhaal Bhaala Bhaalem Bhaal. Najjaśniejsza z całej trylogi, ale wciąż słaba i chciałabym zapomnieć. Straszliwy cios w serce dla fanów gry! 3/10
- Zamęt nocy - to jest to, co lubimy, Mercy Thompson, akcja i fabuła. I bawimy się dobrze! Magia, mitologia, wilkołaki i kojot, który niby sam, a jednak ze stadem. 7/10
- Dotyk ognia - zaczynamy tendencję spadkową, a luty to miesiąc Marysójkowej Mercy Thompson. NIby o ogniu, niby o demonach, a jednak nie bawiłam się dobrze. Fabryko Słó, patrzę na ciebie! 4/10
- Czas ciszy - chyba najgorsza część Mercy z całego mercysójkowego uniwersum. Wycieczka po Pradze okiem amerykańskiego turysty i wszystko jest albo średniowieczne albo nowoczesne. Nic pomiędzy. Koszmarek absolutny! 4/10
- Klątwa Burzy - lepiej nie będzie, to już wiemy, ale po naprawdę strasznym koszmarku Mercysójkowym widzę światełko w tunelu. niestety, to chyba pociąg. 5/10
- Ślad dymu - kiedy zaczyna ci skakać brewka, a redakcja z korektą idą na urlop, to znaczy, że Fabryka Słów pokazuje, jak bardzo w nosku ma swoich czytelników? Najwyraźniej. No cóż. Tendencja spadkowa, tom jeden z tych, które zostawiają w pamięci sporo... niedopowiedzeń, co myślałam o fabule. 4/10
- Opowiadania. Tom 1+2 - Edgar Allan Poe to klasyka powieści grozy. Nie każdemu przypasuje, nie każdego zachwyci, ale mnie będzie trzymać jeszcze bardzo długo po lekturze. Mam nadzieję, że bez kaca książkowego, bo niejednokrotnie musiałam sobie robić przerwę, by zrozumieć, że jestem we własnym pokoju, a nie w świecie wykreowanym przez tego - mimo wszystko - tragicznego amerykanina... 8/8/10
- Żniwa dusz - czyli w końcu wracamy do Mercy znanej i lubianej a nie absurdalnej. W dodatku jest korekta! Bawiłam się zaskakująco dobrze, i mam swojego nowego ulubieńca. A co! 7/10
No... Liczyłam na więcej. I tak źle nie jest, ale mogło być lepiej. Najwyraźniej ten rok postanawia mi złośliwie udowodnić, że mam inne zajęcia... nie tylko książki ;)
Nie mniej, nadal nosy w górę, w końcu to nie wyścigi (kaszl, kaszl, kłaczek..), więc ważne, że w ogóle czytamy! I nie dajmy się choróbskom, które podstępnie nas atakują!
A jak tam u Was? :) Nawet jedna książka to zawsze książka! Będzie mi miło, jeśli się pochwalicie w komentarzach, ile przeczytaliście :)
P.S. Źródło grafiki to Pinterest!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz