poniedziałek, 17 sierpnia 2026

65/2026 - Kaori Yuki, Angel Sanctuary #1

Gwiazdek:
 7
AutorKaori Yuki
Tłumaczenie: Paweł Dybała
Redakcja/korekta: Andrzej "Endriu" Kownacki / Joanna "Rei-chan" Dybała
Wydawnictwo: J.P. Fantastica
Data polskiego wydania: 01 maja 2007
Data oryginalnego wydania: 1994
Cykl / seria: Angel Sanctuary (tom 1)
Kategoria: komiksy
Stron: 392
Wersja: papierowa, posiadam
Oprawa: miękka
ISBN: 9788374710763
Język: polski
Cena z okładki: 29,90 zł
Tytuł oryginalny: Tenshi Kinryōku

Kliknij, by wrócić do strony głównej

"Angel Sanctuary" to tytuł teraz trochę zapomniany, trochę odsunięty na drugi albo i trzeci plan mangowy koncept, w którym zakochana jestem od lat. Dosłownie, bo w 2007 roku kupiłam pierwszy tom... i tyle mnie było. Absolutnie przepadłam (i z łezką w oku wspominam księgarnię Martasa, w której kupowałam namiętnie mase mang... :D) w tym gotyckim, monumentalnym chrześcijańskim shōjo (TAK! shōjo!), i kiedy po latach postanowiłam sobie zrobić reread - ohhh, deer. OH DEER. Kaori Yuki nie certoliła się w tańcu. Co to, to nie. Miłość, nienawiść, zakazane tematy, monumentalność, gotyckość, cyberpunk, symboizm, religia... a wszystko to w estetyce lat 90tych? O tak. O tak, jakże ja to kupiłam na nowo, jakże mnie to zachwyciło... a to tylko pierwszy tom! :D Zapraszam ;)

_________________________________________________________

Setsuna Mudo to młody chłopak, który wyróżnia się na tle swoich rówieśników wyglądem - ma jasne oczy i włosy, po swoim dziadku, Angliku. Ma też mały... "problem". Jest zakochany w swojej młodszej siostrze, Sarze. Kazirodcza miłość jest tylko jednym z kilku problemów Setsuny, w ciele którego kryje się zresztą dusza organicznego anioła Alexiel, istoty, która całe eony temu sprzeciwiła się woli Boga i stanęła po stronie demonów. Za karę jej dusza została uwięzona, i odradza się w różnych ciałach. I może nie było by to tak straszliwym problemem, gdyby nie odrodzenie bliźniaka Alexiel, Rociela, anioła owładnieętego równie kazirodczą miłością do swej siostry, ale pod nią czai się nienawiść zdolna zniszczyć świat. Dodajmy do tego demony i anioły, które przybierają ludzką postać, mają zupełnie ludzie zachowania, kaprysy i pragnienia... 

O. Mój. Boru. Co ja przeczytałam - dosłownie to pytanie zadawałam sobie z chwilą, kiedy zamknęłam ostatnie strony mangii i zagapiłam się w okno. Na kilka godzin świat przestał wokół mnie istnieć, kiedy ja skupiona byłam na śledzeniu losów, które tylko pozornie są nijakie, proste, i zwyczajne. Przepiękna, gotycka kreska, która w każdym kadrze zachwyca swoją szczegółowością i delikatnością, jednoczesnie charakterystycznym dla shōjo lat 90tych vajbem. Masa humoru, masa dopisków, które wymagały ode mnie brania lupy (wzrok nie ten), ale bawiłam się absolutnie przepysznie. Tematyka, która jest bardzo ciężka, mroczna, gęsta i niepokojąca. A do tego religia, z którą od lat nie jest mi po drodze, ale jednocześnie fascynuje mnie swoją mitologią i kosmologią, którą autorka pokazała tu z całą feerią barw i możliwości, a jednocześnie sprawiła, że Niebo i Piekło są bardzo... ludzkie. Co gorsza, niebo jest wręcz przepełnione korupcją, zepsuciem i złem, przez co... te anioły są o wiele bardziej niepokojące, niż można sądzić.

Sama fabuła? Fabuła skupia się głównie na losach Setsuny, nastolatka, który nagle dowiaduje się, że jest wcieleniem anioła, a jednocześnie walczy z całym światem o miłośc do siostry. Miłość, która jest zakazana, kazirodcza i bardzo specyficzna. I to właśnie wokół tej osi kręci się główna fabuła pierwszego tomu. Walka z samym sobą, z poznaniem prawdy o tym, co się w sobie kryje, a jednocześnie poznanie pierwszych wrogów i przyjaciół. A nad tym wszystkim: miłość. Miłość wynaturzona, miłość kontrolująca, obsesyjna, zła, prowadząca do kolejnych tragedii. A jednocześnie, mimo tej kontrowersji, wciąż jest fabułą ciekawą, zaskakującą i wciągającą. Ale trzeba się wczuć. Trzeba poczuć ten klimat, tą historię, ten świat. To nie jest manga prosta i łatwa w odbiorze, to nie jest manga dla osób, które oczekują prostej i nieskomplikowanej historii. Wręcz przeciwnie, w 20 tomach - a na naszym, polskim podwórku, 10, bo każdy tom to dwa oryginalne - autorka zawiera masę odniesień, sugestii i aluzji, a jednocześnie przekazu o opowieści, która wcale nie jest szczęśliwa. 

Jestem zachwycona. Ta manga na mnie wciąż działa. Wciąż mnie zachwyca, choć każdy kadr ma w sobie tyle szczegółów, że łapałam się na tym, że zamiast czytać, co się dzieje, po prostu podziwiam kreskę. przepiękną, barokową, specyficzną. Nie każdemu podejdzie, ma w sobie coś z barokowej kreski CLAMPa z czasów, kiedy Mokona robiła rysunki... ;) No i chyba to mnie też zachwyciło początkowo, jak i teraz, po latach. Właśnie ta ozdobnośc, ten monumentalizm. Jednocześnie zaś autorka z niezwykłą precyzją pokazuje chrześcijańską mitologię i symbolikę - niejednokrotnie łapałam się na tym, że zastanawiałam się, co dokładnie chce przekazać i do czego się odnosi. Ale to właśnie w tym tytule mnie pociągnęło. Dodajmy do tego tragizm postaci - zarówno Setsuny i Sary, jak i Alexiel i Rociela - ahhh, mózg na ścianie, jak można było przekazać kazirodcze uczucia w sposób tak subtelny, a jednocześnie okrutny i gorzki.

Postacie. Postacie są specyficzne - naszym protagonistą jest Setsuna, którego trudno polubić. Jego jedynym działaniem jest: "SARA. MUSZĘ ZROBIĆ TO DLA SARY". To wkurza, ale z drugiej strony, jest w nim jakiś fatalizm, jakaś sugestia, że to postać bardzo tragiczna, bardzo gotycka (ale w sensie goth goth ;)) w swoim wyrazie. On spina cała fabułę, choć trzeba się na tym skupić - to Setsuna jest to postacią najważniejszą, i choć nie lubię go póki co (w odróżnieniu od Alexiel, która kocham miłością absolutną), podziwiam fakt, że tak konsekwentnie działa. 

"Angel Sanctuary" to manga o szarej moralności. Nie mamy tu dobra i zła - nie szukajcie tego. Nie mamy tu nic prostego i łatwego, jeśli chcecie współczesnej opowieści rodem z tik-toka, to sobie darujcie. To historia brudna, ciężka, oblepiająca, barokowa w kresce, bogata w literki. Mamy mocne postacie, trudne wybory, wiele sekretów... I tak, jejku, tak, jestem na tak! A dodając jeszcze gwarę Cry...  O litości, no cudowne. CU-DO-WNE.

Jeśli szukacie czegoś trudnego, co zostawi was z pytaniem: co właśnie przeczytałem/łam - zdecydowanie "Angel Sanctuary" to manga, którą nalezy przeczytać. A że jest trudna w odbiorze i porusza tematy, które będą niewygodne... Cóż. Ja uwielbiam takie szare działania. A skoro dla was to niewygodne... może sobie jednak darujcie, mimo przepięknych aniołów i kuszących demonów...? ;)

A jak jest naprawdę? Oceńcie sami ;) A przy okazji, możecie postawić mi kawę jak się podobało ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz