Gwiazdek: 7
Autor: Ewa BiałołęckaRedakcja/korekta: -
Tłumaczenie: -
Wydawnictwo: superNOWA
Data polskiego wydania: 1997
Data oryginalnego wydania: -
Cykl / seria: Kroniki Drugiego Kręgu (tom 1.0)
Kategoria: fantasy, science fiction
Stron: 354
Wersja: papierowa, posiadam
Oprawa: miękka
ISBN: 8370541224
Tłumaczenie: -
Wydawnictwo: superNOWA
Data polskiego wydania: 1997
Data oryginalnego wydania: -
Cykl / seria: Kroniki Drugiego Kręgu (tom 1.0)
Kategoria: fantasy, science fiction
Stron: 354
Wersja: papierowa, posiadam
Oprawa: miękka
ISBN: 8370541224
Język: polski
Cena z okładki: - zł
Tytuł oryginalny: -
Kliknij, by wrócić do strony głównej
_________________________________________________________
A jak jest naprawdę? Oceńcie sami ;) A przy okazji, możecie postawić mi kawę jak się podobało ;)
Cena z okładki: - zł
Tytuł oryginalny: -
Kliknij, by wrócić do strony głównej
Czasami człowiekowi potrzeba dobrej odmiany od tych wszystkich super herosów, którzy ratują świat pokazując swoją szczękę, na którą napluł Michał Anioł i te mięsnie napompowane tatuażami i mrocznym spojrzeniem, od którego każdy czytelnik mdleje. DOŚĆ! Po prostu dość nadmiaru testosteronu i Merysójek. Dlatego, kiedy moja Hałda Zagłady wskazała mi "Tkacza iluzji", zatrzymałam się przy nim na dłużej, wydłubując z pamięci pojedyncze elementy tej książki. I to wystarczyło, by zagłebić się w przyjemny, wręcz ludzki świat, w którym autorka przekuwa niepełnosprawność w spryt i talent, pokazując, jak wiele jest możliwe... jeśli tylko chcemy.
_________________________________________________________
Kamyk od urodzenia nie mówi i nie słyszy. To czyni z niego wyrzutka, odmieńca, tym bardziej, że chłopak obdarzony jest potężnym talentem do tworzenia iluzji. Trafia pod opiekę przybranego ojca, a później - do Kręgu Magów. Ale zanim tam się dostanie, zanim stanie się "połówką", przeżywa masę niesamowitych przygód, w których towarzyszy mu nieoczekiwanie... smok. Pożeracz Chmur. Szczeniak, zaledwie osiemdziesięcioletni dzieciak, który zaprzyjaźnia się z Kamykiem i udostępnia mu swoje zmysły, by chłopak poznał otaczający go świat. Z czasem ich chłopięca przyjaźń zmienia się, dorasta i dojrzewa. Wspólnie przeżywają fascynacje, miłostki i zaskoczenia. Wspólnie znajdują się w wiosce, w której Kamyk rozumie, że nie jest wyjątkowy przez swoje kalectwo, a potem wspólnie ruszają na Smocze Wyspy, by nie tylko poznać siostę Pożeracza, ale też.. no tu już nie zdradzę co dalej, warto bowiem sięgnąc i przekonać się samemu.
"Tkacz iluzji" zachwycił mnie wykreowanym światem, w którym nie mamy dumnych herosów i pięknych heroin (bohaterek, wyjaśniam, bo już mi się trafiło, że powiedziałam o bohaterce "heroina" i usłyszałam w zamian, że nie wolno kobiet z narkotykami mylić... 🙈), za to mamy niepełnosprawnego chłopca, który bardzo chce być normalny i żyć jak inni. Mamy szalonego smoka, który również jest bardzo chłopięcy, nastoletni w swoim zachowaniu. Mamy świat, który choć okrutny i surowy, na swój sposób jest wręcz normalny i oczywisty. Przyjemny. Duża ilość wydarzeń, miejsc, bohaterów w niczym nie przeszkadza, a i - co ciekawe - narracja też mi nie wadzi. Ale o tym za chwilę.
Obserwujemy w tej książce zmagania nastolatka z życiem. Chłopca, któremu los zabrał zdolność normalnej komunikacji, w zamian dając potężny talent. Jakież to okrutne, można by pomyśleć - zwłaszcza, kiedy przechodzimy do drugiej części książki. Ale wcale tak nie jest: Kamyk, choć ograniczony problemem słuchu, jest chłopcem żywym, rezolutnym i trudno go nie polubić. Jego przygody wydają się niesamowite, jak na kogoś tak młodego, ale hej! w końcu towarzyszy mu smok, i to jaki! Miałam przed oczami Falkora z "Niekończącej się powieści", i to całkiem poważnie :D A dodajmy do tego fakt, że smok ten potrafi przyjmować ludzką postać (co prawda jest to skomplikowane, ale może), i do tego wygląda jak bliski kuzyn Kamyka... problemów, psot i figli jest tu co niemiara! A oprócz tego, mamy też obserwację, jak obaj dojrzewają, dorastają, mężnieją.
To książka, która albo zachwyca, albo odrzuca. Nie tylko z racji specyficznej narracji - pierwszoosobowej, w formie pamiętnika, ale to akurat zupełnie mi nie przeszkadzało, ale też z racji imion, świata, czy po prostu faktu, że głównym bohaterem jest młodziutki chłopak. Ale to w tym wszystkim jest siłą tej powieści - ta naturalnośc, prostota, ale też pokazanie, z jakimi problemami się mierzą osoby głuchonieme. Co więcej, autorka, pani Ewa Białołęcka napisała "Tkacza iluzji" w czasach, kiedy nie było tak prostego i łatwego dostępu do wiadomości i informacji, a jednak - pokazała, z jakimi problemami mierzą się osoby niepełnosprawne (ogólnie) i udowodniła, że mimo swoich ograniczeń, śmiało mogą prowadzić pełne wrażeń, dobre życie.
To pozycja, po którą naprawdę warto sięgnąć, jeśli ktoś jej nie zna. Jeśli zna - warto sobie odświeżyć. Klasyka polskiej fantastyki, spokojnai nieoczywista, zaskakująca i przyjemna. Idealna, by wypełnić kilka dni i wieczorów, zająć myśli czymś innym, niż znów te same schemtay, które widujemy na półkach w księgarniach. A to, że okładka jest paskudna...? Hej, pamiętajmy, kiedy książka była wydawana!
Czy polecam? Tak. To świetna odmiana, która zostaje z czytelnikiem jeszcze długo po zamknięciu książki. Czy sięgnę po kolejne pozycje z cyklu? Oczywiście, choć wydaje mi się, że "Kroniki Drugiego Kręgu", jak się ów cykl nazywa, nie został nigdy dokończony. Ale czy to mi przeszkadza? Nie. Styl pani Ewy jest świetny, i z radością wróce do tego świata...
A jak jest naprawdę? Oceńcie sami ;) A przy okazji, możecie postawić mi kawę jak się podobało ;)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz