niedziela, 30 sierpnia 2026

70/2026 - Wioleta Błazucka, Pierogi z Kimchi. Moje ulubione azjatyckie przepisy

Gwiazdk:
9
Autor: Wioleta Błazucka
Tłumaczenie: -
Wydawnictwo: Znak Horyzont
Data polskiego wydania: 15 lipca 2026
Data oryginalnego wydania: -
Cykl / seria: -
Kategoria: kulinaria, przepisy kulinarne
Stron: 320
Wersja: papierowa, posiadam
Oprawa: twarda
ISBN: 9788384275566
Język: polski
Cena z okładki: 79,99 zł
Tytuł oryginalny: -

Kliknij, by wrócić do strony głównej

Ja wiem, książki kucharskie to nie książki. To po prostu przewodnik po smakach, zapachach, aromatach i absolutnych pysznościach... ale kij ja jestem, by odmówić Wioli z kanału Pierogi z Kimchi faktu, że jej przepisy są absolutnie wspaniałe, uwielbiam je, a to, jak opowiada o swoim życiu w Korei po prostu do mnie trafia? Dlatego nie trwało to długo, a dorwałam się do jej książki kucharskiej... i po raz kolejny przepadłam. Kuchnia azjatycka w tej odsłonie jest przepyszna, idiotoodporna jak chodzi o gotowanie, a ja... no cóż. Idę szykować kolejną porcję bułeczek bao, które absolutnie kocham i nadziewam tym, na co mam ochotę! Mlem! Króciutko!

_________________________________________________________

Wiolę Błazucką znamy i kochamy właśnie z kanału "Pierogi z kimchi", i zdołałam nauczyć się, że co tydzień, w każdy piątek (niemal, bo czasem choroba, albo wyjazd psują te plany), dostajemy coś pysznego. Nauczyłam się ufać jej dwóm książkom, które chętnie w kuchni stosuję, i testuję coraz to nowe, pyszne dania na rodzinie. Dlatego bardzo ucieszył mnie fakt powstawania nowej książki i mocno Wioli kibicowałam w trakcie jej powstawania (choćby wątek wyrostka!) i nie mogłam się doczekać, aż już ta pozycja wpadnie w moje łapki. I nie zawiodłam się!

Mamy pełen przekrój pyszności, tradycyjnie podzielonych na przystawki, dania, desery i dodatki. Niesamowity wybór, apetyczne - bo apetyczne zdjęcia... nie czekałam długo, by pobiec do sklepu i już zaopatrywać sie w kolejne, naprawdę łatwo dostępne składniki, a potem czarowałam pyszności. Absolutnie miłością moją są bułeczki bao, na których przepisie polegam absolutnie - choć wcześniej wydawały mi się jakieś skomplikowane i trudne w wykonaniu (teraz jedyną trudnością jest czekać tą godzinę na fermentację ciasta :D) - i robię je często, z różnymi dodatkami. To właśnie sobie niesamowicie w książce Wioli - jest tu masa przepisów, które można połączyć, spróbować, wytestowac, a później, mając te ulubione - działać. 

Mówiąc szczerze, mam trochę książek kucharskich - również o daniach azjatyckich, ale jakoś tak, zawsze wydawały mi się skomplikowane. Wiola zaś udowadnia, że wybrane przez nią i przez jej niezastąpionych su szefów, Sonu i Jonę - przepisy są proste, pyszne i do zrobienia nawet wówczas, kiedy cały świat zdaje się mi walić na głowę i nie wiem, w jaki garnek ręce włożyć ;) Dodatkowym plusem, poza właśnie, tym wyborem i sprawdzeniem - są zdjęcia, które niejednokrotnie skusiły mnie do wypróbowania danego dania. Tak, jem oczami :D i przyznaję się bez bicia, że własnie te zdjęcia sprawiały, że leciałam do kuchni, by wypróbować kolejny przepis. I choć niektóre przepisy modyfikuję, tak ilościowo, czy składnikowo - to jednak jest to dla mnie rodzaj "wyroczni", co na obiad danego dnia można zrobić, bez obaw, że utknę przy garach na długie godziny, a rodzina, nie chcąc sprawić mi przykrości, zje, ale da do zrozumienia, że nie ma co mi powtarzać eksperymentu ;)

No i najważniejsze: informacja dla małych (i dużych) smakoszy, czy danie jest pikantne czy nie. Po raz trzeci, w kolejnej książce, mamy informację, że dane danie jest dobre dla miłośnika raczej łagodnych smaków ;) Co prawda, moje "dziecko" ma cztery łapy i szczeka, ale uwielbia, jak mu coś z garnka do miski skapnie, więc tym bardziej, cieszę się, że są informacje, że coś jest łagodne. Co prawda, moja rodzina nauczyła się, że gochugaru to moje drugie imię w kuchni :D, jednak miewam gości na posiłkach, którzy za pikantnym nie przepadają, więc teraz mogę być azjatycką mistrzynią patelni bez bonusowej ostrości :D

"Pierogi z kimchi. Moje ulubione azjatyckie przepisy" to zdecydowanie warta polecenia książka kucharska, z której korzystam chętnie, często i z przyjemnością. Placki z kukurydzy, mango sticky rice, czy choćby szarpana wieprzowina - są stałym elementem moich kuchennych podbojów. I zdecydowanie, nie jedynymi ;) Nie bójcie się, nie mówcie, że macie dwie lewe ręce do gotowania - przepisy tu są proste, wyjaśnione bardzo przyjemnie, a co najważniejsze - w razie czego, możecie sobie odpalić kanał Wioli na YT... i podpatrzeć, że to naprawdę proste działania - sama przyjemność ;)

A ja teraz lecę do kuchni. Tak, wzywa mnie kolejny przepis... :D

A jak jest naprawdę? Oceńcie sami ;) A przy okazji, możecie postawić mi kawę jak się podobało ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz