Autor: Kaori Yuki
Tłumaczenie: Paweł Dybała
Redakcja/korekta: Andrzej "Endriu" Kownacki / Joanna "Rei-chan" Dybała
Wydawnictwo: J.P. FantasticaData polskiego wydania: 01 sierpnia 2007
Data oryginalnego wydania: 1994
Cykl / seria: Angel Sanctuary (tom 1)
Kategoria: komiksy
Stron: 400
Wersja: papierowa, posiadam
Oprawa: miękka
ISBN: 9788374710770
Język: polski
Cena z okładki: 29,90 zł
Tytuł oryginalny: Tenshi Kinryōku
Cena z okładki: 29,90 zł
Tytuł oryginalny: Tenshi Kinryōku
Kliknij, by wrócić do strony głównej
No i w końcu udało się przełamać trochę czytelniczy impas, sięgając po drugi tom tej niesamowitej, bogatej w szczegóły mangii. Ten piękny, barokowy styl, spojrzenie innej kultury na mitologię chrześcijańską, a nade wszystko - poruszanie tematów, które są doprawdy ciężkie, skomplikowane i dla niejednego szokujące - to moje absolutne guilty pleasure. W tym tomie dzieje się bardzo dużo, wydarzenia gonią wydarzenia, akcja goni akcję, a kolejne postacie wchodzą na scenę, udowadniając, że w tej serii czerń i biel są tylko elementem kadru, fabuła zaś ma przepotężną dawkę szarości. O taką mangę to ja nic nie robiłam! Zaznaczam jeszcze tylko, że to tytuł nie dla każdego zdecydowanie... Ale jeśli już się przełamać i wciągnąc w historię, o mamo... Krótko, bo przeziębienie dobiło.
_________________________________________________________
Setsuna w końcu decyduje się wyznać swoje uczucia do Sary - choć czyni to w sposób pozbawiony kompletnie logiki. Ale hej, miłość nie wybiera, prawda? Młodzi uciekają, w czym nieoczekiwanie pomaga im Kira, dobrowolnie oddając się w ręce policji. Po piętach zakochanym depta jednak Rociel, zazdrosny i opętany swoimi wizjami bliźniak Alexiel... Całość dodatkowo komplikuje Kirie, pragnąca do bólu akceptacji Rociela. A to tylko początek szalonych wydarzeń, w których poznajemy nowe anioły i demony, spiski i plany, dowiadujemy się, że pierzaste "sługi boga" są bardzo ludzkie w swych zachowaniach i działaniach. Świat staje na granicy katastrofy i zagłady, a wszystko to w otoczeniu miłości, niejednokrotnie zaborczej, okrutnej i zakazanej...
Tom drugi przyniósł mi masę zaskoczeń, jeszcze więcej smaczków, niż pamiętałam z pierwszego czytania i utwierdził mnie w przekonaniu, że ta niesamowita, barokowa w przepychu kreski i fabuły manga to zdecydowanie coś, co nalezy sobie dawkować, ceniąc przyjemność płynącą z lektury. Przy czym sama lektura prosta nie jest - dzieje się dużo, w dymkach, i niejednokrotnie poza nimi, tekstu jest sporo, więc odnosiłam wrażenie, że "nakićkane" jest wszystkiego. Do lektury potrzebowałam więc dawki skupienia i ciszy - inaczej łatwo się rozpraszałam i musiałam cofać, by przeczytać kolejne okienka. Nie znaczy to, że to lektura ponad miarę, na wysokości, nie wiem, Tokarczuk czy Myśliwieckiego. Nie! Wręcz przeciwnie, jak już weszło się w rytm historii - czytało się absolutnie cudownie i z radością śledziłam kolejne wydarzenia. Po prostu, sporo się dzieje, i tomik spokojnie mógłby być o połowę tłuściejszy w treści ^^`
Niesamowicie podoba mi się to, jak japoński punkt widzenia wpływał na odbiór chrześcijańskiej mitologii. mamy klasyczny podział na archanioły, anioły, metatrony... ale wszystkie te istoty są jednak dość ludzkie, a ich pojawianie się na ziemi wydaje się naturalne. Z przyjemnością śledziłam kolejne strony, pojawianie się kolejnych istot, które, w tej niesamowicie ozdobnej kresce są tylko bardziej nirealnie piękne. Rozbroił mnie Metatron, zaintrygował Sevi... No i absolutnie zakochałam się w Dżibrill (choć to imię dziwnie brzmi w tym zapisie, wolę Jibrill) :D ogólnie, ten tom to absolutnie niesamowita dawka wydarzeń, które nie skupiają się już stricte na miłości Setsuny i Sary - choć ta jest wciąż obecna. Nie przytłacza jednak i nie staje się główną ścieżką fabularną, a jednym z dodatków do całej historii. Uprzedzam jednak, że jeśli ktoś jest wydelikutaśny na takie tematy i temat kazirodczej miłości go boli - nie ma tu czego szukać, bo tego jest tu... całkiem dużo. Acz przemycany to temat subtelnie, choć niektóre sceny są bardzo sugestywne, to jednak w całokształcie nie razi to, ale raczej pokazuje, że każda miłość, a może każda jej odsłona może mieć zarówno piękną jak i brzydką stronę.
A skoro już o postaciach i historii mowa - bardzo przyjemnie poznawało mi się historię Kiry, choć wcale ona taka przyjemna nie jest. Ale dobrze uzupełnia całość, i wplata się w tą niesamowitą historię. Z tyłu tomu czytamy o skończeniu pierwszej części sagii i zaczęciu drugiej - i powiem wam, że oj, dzieje się, dzieje... ale nie będę zdradzać nic, bo warto samemu się przekonać! Dość, że śledziłam z przyjemnością kolejne wydarzenia, i momentami łapałam się na tym, że przyglądam się pewnym kadrom, wyłapując smaczki, które autorka przemyciła.
Dzieje się, dzieje się dużo, dzieje się mocno. Alexiel jest bliska przebudzenia, ale wciąż chce zostać człowiekiem. Aniołowie i demony wychodzą z siebie, by osiągnąć swe cele. Niektórym postaciom kibicuję mocno, inne mają ta nutkę lat 90tych, która sprawia, że nie wierzę im specjalnie, nie są moimi ulubieńcami, czy po prostu, obchodzą mnie mało. Z pewnością jednak fascynują mnie anioły i to ich losy śledzę z przyjemnością - ich charaktery, odczucia, zachowania, motywy - absolutnie cudowne!
Czy polecam ten tytuł? Tak, ale podkreślam, że nie jest to pozycja dla każdego. Wielu obrazi się na przedstawienie chrześcijaństwa, niektórzy będą oburzeni kazirodczym motywem (którego jest tu sporo, i nie chodzi tylko o głównego bohatera). Innym będzie przeszkadzać barokowość i duża dawka tekstu. Ale jeśli ktoś się przełamie, zostanie i da szansę: nagrodą jest niesamowicie wciągająca, zaskakująca i bogata historia, która zaskakuje.
Absolutnie uwielbiam tą serię. Nie kryję się z tym. To jedna z tych opowieści, które zostają na długo w pamięci, i które, czytane po raz wtóry po latach - odkrywają kolejne smaczki. Choć ja czuję się trochę tak, jakbym znów pierwszy raz czytała tą pozycję - było nie było, minęło trochę lat, od kiedy ją wydano, więc tym bardziej mam sporo radości. Jeśli więc ktoś szuka cięzkiego, skomplikowanego uniwersum, bogatej kreski i fabuły, która jest ciężka i zaskakująca - Angel Sanctuary to świetny wybór.
A jak jest naprawdę? Oceńcie sami ;) A przy okazji, możecie postawić mi kawę jak się podobało ;)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz