Autor: Victor Hugo
Tłumaczenie: Hanna Szumańska-Grossowa
Redakcja/korekta: Piotr Jaworski / Anna Malinowska, Agata Pleśniarowicz
Wydawnictwo: GlobData polskiego wydania: 1986
Data oryginalnego wydania: 1831
Cykl / seria: -
Kategoria: literatura piękna
Stron: 364
Wersja: papierowa, posiadam
Oprawa: miękka
ISBN: 8370070094
Język: polski
Cena z okładki: 420 zł (kto przeliczy, jaka to teraz kwota? ;))
Tytuł oryginalny: Notre-Dame de Paris
Kliknij, by wrócić do strony głównej
_________________________________________________________
A jak jest naprawdę? Oceńcie sami ;) A przy okazji, możecie postawić mi kawę jak się podobało ;)
Cena z okładki: 420 zł (kto przeliczy, jaka to teraz kwota? ;))
Tytuł oryginalny: Notre-Dame de Paris
Kliknij, by wrócić do strony głównej
Klasyka literatury, o której z pewnością każdy słyszał, ale czy czytał? oto jest pytanie... bo o Disneyowskiej ekranizacji na pewno wszyscy słyszeli, a część z nas oglądała tą ocierającą się o mrok historię miłosną. Bo tak, to historia miłosna, choć tragiczna i okrutna, z taką dawką szarości, że do dziś, kiedy oglądam wspomnianą animację, dumam, jak się udało to wszystko tak zgrabnie opowiedzieć... (choć utwór Hellfire do dziś wywołuje u mnie ciary!) Pierwowzór jest jednak o wiele bardziej mroczny i o wiele bardziej specyficzny. I choć powstał w XIX wieku, wydaje się wciąż nad podziw aktualnym. Ale, jak to z klasyką bywa... nie zawsze jest to utwór zrozumiały i łatwy w odbiorze. Czy warto...? Cóż... Zapraszam!
_________________________________________________________
Piętnastowieczny Paryż, monumentalna katerda Marii Panny - gotyckie cudo myśli średniowiecznej, dowodzące, że była to epoka wcale nie tak mrocznych i ciasnych umysłów. To właśnie tu schronienie ma obrzydliwy i zdeformowany garbus, Quasimodo, wychowanek Klaudiusza Frollo, archidiakon katedry. I to właśnie pod nią ma odbyć się wybór króla błaznów - zauważacie pewną schematyczność? Tak? Świetnie ;) Wybory te wygrywa w przedbiegach sam Quasimodo, a na placu niedaleko tańczy ze swoją kozą cyganka, szesnastoletnia Esmeralda. Radosne chwile przerywa pojawienie się Frolla, który nakazuje garbusowi powrót z sobą do katedry... a w międzyczasie następuje próba porwania cyganki, którą niespodziewanie ratuje przystojny Febus, kapitan królewskich łuczników. Esmeralda z miejsca się w nim zakochuje, co staje się jedną z tragedii, jakie pojawią się w tej książce. W dziewczynie zakochuje się również poeta Gringoire, z którym dziewczyna zostaje zmuszona do ślubu. Nie zapominajmy jednak o Quasimodo i archidiakonie, którzy również zakochani są w młodziutkiej tancerce. A Febus? Febus jest szczęśliwie zaręczony, i choć korzysta z uroków młodej i zadurzonejw sobie dziewczyny, ani myśli tracić dla niej głowę, co doprowadza do tragedii - zazdrosny Frollo rani kapitana, a wina spada na cygankę...
Na niespełna czterystu stronach dzieje się naprawdę dużo. Hugo nie zasypuje gruszek w popiele i nie snuje romantycznych wymysłów - jego świat jest okrutny, wyrachowany i choć skupiony wokół miłości (o różnych odcieniach) w stronę młodziutkiej Esmeraldy, która też okazuje się kimś innym, niż sądzono - to jednak obserwujemy tu kilka linii. Fascynację architekturą gotycką, czyli to, co tygryski lubią, ale też oddanie głosu biednym i ubogim francuskiego społeczeństwa. Ale jednak nie do końca, bo obserwujemy też kilka róznych postaci, kilka różnych zachowań. Od pustelnicy, która przeklina Esmeraldę, przez poetę, który woli pisać swoje dramaty, aż po wszechstronnie wykształconego kapłana i dumnego kapitana, który nie ma problemu ze skokiem w bok. To też ostatecznie opowieść o próbie znalezienia swojego miejsca w świecie, akceptacji i tolerancji.
Tak, tolerancja, akceptacja. Zaskakujące słowa, jak na XIXwieczną powieść, prawda? Dodajmy do tego jeszcze zachowanie bohaterów... a mimo to, czytało mi się bardzo dobrze. Nie, nie wybitnie, nie wspaniale, bo bywały chwile i momenty, gdzie po prostu schodziło się na typowe lanie wody, a ja wywracałam oczami, jak tak można, jednak - można. I czytało się przyjemnie. W głowie, żeby było zabawniej, wciąż miałam w pamięci animowaną, disneyowską wersję, więc sobie mogłam porównywać, co i jak, i wręcz nie do wiary, jak bardzo z szarości dało się wyciągnąć barwy i radość. Ale tak wspominam o tej szarości, wspominam, i co? Tej jest tu naprawdę dużo - od szarej moralności całego społeczeństwa - świetnie obrazowanego już na początku, podczas wystawiania pewnej sztuki, czy później, podczas wyboru króla głupców, przez moralność Febusa, który nie ma nic przeciw wykorzystaniu młodej dziewczyny, jednocześnie wracając do narzeczonej i szczęśliwie ją poślubiając, aż do samego Frollo, którego czyny i działania jednocześnie są bardzo szare i wątpliwe, ale też i szybko dające się wyjaśnić. No i na końcu nasz dzwonnik, wpół ślepy i gluchy potworny garbus, który chce po prostu być akceptowany, i który zakochał się w dobrej dla niego cygance.
Naprawdę dobrze się to czyta, choć wiadomo, język jest daleki od współczesnie przyjaznego, prostego i jasnego przekazu. Zachwyt nad architekturą (katedra jest tu też bohaterem!), nad przeznaczeniem, decyzje, jakie są podejmowane... wszystko to gra, choć można mieć wrażenie sztywności postaci. Ale co zrobić, pamiętajmy, kiedy książka została napisana...
No właśnie, postacie. Postacie wykreowane są całkiem przyjemnie, łatwo wyłuskujemy ich cechy, da się je polubić. Zwłaszcza sam Frollo, choć mroczny i niepokojący, człowiek uwięziony wśród własnych demonów, jest jednak wykształconym i świadomym swoich działań. Febus mnie irytował, był głupi jak but, dumny i zapatrzony w siebie. Esmeralda? Zagubiona dziewczyna, o dość smutnej przeszłości. Quasimodo, smutny, wzgardzony, opuszczony - głuchy i na wpół ślepy, pragnący człowieczeństwa. Smutna istota...
W całokształcie, "Katedra Marii Panny" to wesoło-smutna, a może raczej tragikomiczna historia, obnażająca psychologię tłumu, XIXwieczne myślenie o średniowieczu, ale też obnażające zwykłe, ludzkie przywary. Hugo z subtelnym humorem prowadzi czytelnika przez meandry Paryża i jego zakamarków, zagląda w serca i umysły, budując jedną z najbardziej niedocenianych, ale jednocześnie pięknych i piekielnie smutnych historii miłosnych. Tak, zaskakujące, ale to jednak historia miłosna ;)
Czy polecam? Zdecydowanie. Warto zmierzyć się z tym klasykiem literatury, poznać go i się zachwycić. To pozycja trudna, kończąca się tragedią, z potężną ilością rozmyślań autora. To pozycja trudna, wymagająca i specyficzna, zostawiająca czytelnika z dawką pytań. Głównie o to, jak Disney zdołał wygładzić wszystko i opowiedzieć w sposób, w jaki opowiedział, ale... cóż. Przeczytajcie sami. Bo tak. Zdecydowanie warto ;)
A jak jest naprawdę? Oceńcie sami ;) A przy okazji, możecie postawić mi kawę jak się podobało ;)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz