piątek, 17 lipca 2026

56/2026 - Alice Hoffman, Zasady magii

Gwiazdek:
 2
AutorAlice Hoffman
Tłumaczenie: Danuta Górska
Redakcja/korekta: Piotr Królak / -
Wydawnictwo: Albatros
Data polskiego wydania: 16 października 2019
Data oryginalnego wydania: 2017
Cykl / seria: Practical Magic (tom 1)
Kategoria: literatura piękna
Stron: 378
Wersja: papierowa, posiadam
Oprawa: twarda
ISBN: 9788381257343
Język: polski
Cena z okładki: 39,90 zł
Tytuł oryginalny: The Rules of Magic

Kliknij, by wrócić do strony głównej

Kiedy Hałda Zagłady uznała, że czas sięgnąć po ksiązkę, która z opisu wydawała się naprawdę interesująca... ja dużo zrozumiem, dużo zniosę, ale głupota pisarska w postaci "Zasad magii" zwyczajnie mnie przerosła. Przekonana, że książka nie będzie zła, nie miałam wobec niej żadnych oczekiwań - ot, historia o trojgu młodych magów. Mhm, słodki Jeżu w Amarence, co stupkom tuptasz po listku suchym! Po 100 stronach chciałam książką rzucać, po 200 celowałam nią w komara, a po skończeniu - obiecuję sobie, że tom drugi, o ile tknę, to tknę bardzo, bardzo długo później.Jeśli ktoś szuka dla siebie książki, która jest "o magii" i jest jednocześnie "cozy" - pewnie to tu znajdzie, ale dla mnie, to nie "zasady" ale "rozczarowanie"... Krótko, bo duszno i gorąco. 

_________________________________________________________

Franny, Jet i Vincent pochodzą z rodu czarownic, a dokładniej, z salemowskiego rodu Owensów. Ich rodzina jest wybitnie specyficzna, matka wyraźnie stara się ich odcinać od przeszłości, ale kiedy dostają zaproszenie do ciotki Isabelle w Massachusetts - wszystko się zmienia, a dzieciaki odkrywają, że mają magiczne talenty. Do tego dochodzi odkrywanie własnej przeszłości rodzinnej, trochę posądzania małomiasteczkowego o czary (przesąd z gwoździami jest absolutnie amerykański do bólu) i masa głupot które obserwujemy na wycinak relacji rodzinnych między rodzeństwem od lat 60tych aż do współczesności. Oczywiście, mamy jeszcze rodzinną klątwę, którą rodzeństwo próbuje za wszelką cenę przełamać (mhm, przełamać to można patyczek...) i żyć długo i szczęśliwie.. .

A ty, czytelniku, umieraj z nudów! 

Doprawdy, dawno nie czytałam tak kiepsko napisanej historii o czarownicach. Kiepsko napisanej, bo krótkie fragmenty, wręcz wycinki z życia rodzeństwa przypominały bardziej urwane scenki, niż faktyczną fabułę i trudno było mi się wczuć w czytaną opowieść. Raz jest to, zaraz potem to, potem jeszcze tamto. Niby wszystko jest wyjaśnione, ale nie jest nic wyjaśnione, zaś autorka rysuje obraz rodziny amerykańskiej tak nieudolnie, że to wręcz niewiarygodne. No jest po prostu bardzo źle, a ja, poza boajże trzema fragmentami - nie zapamiętałam wiele. A nie, zapamiętałam - absolutne olanie podejścia do trudnych tematów, jak wykorzystanie keksualne nieletniego, związek kazirodczy czy śmierć rówieśników. Tak, to zapamiętałam świetnie, bo autorka podeszła do tematu tak, jak my podchodzimy do zakupu lodów - absolutnie beztrosko. Przecież wykorzystanie 14-letniego chłopca przez 40 letnią kobietę nie jest niczym niezwykłym, on jest taki piękny, a ona się w nim zakochała... no i kazirodczy związek między - tak, znów - Vincentem, a jego kuzynką. Bardzo kiepsko zostało to przedstawione jako "coś ok", co można rozwiązać po prostu stojąc w kręgu. Mojego facepalma słyszeli chyba nad morzem. Żółtym. Od strony Japonii. A śmierć rówieśników? No zdarzyło się, pójdziemy na pogrzeb, ale na kolejny już nie, bo to nie nasza wina... Na litość boską, tak olewczo, tak beztrosko ignorancjo podejść do takich tematów to może tylko amerykański autor. Próbuję jeszcze sobie przypomnieć, o czym w ogóle książka opowiadała, poza tym, że dzieciaki bawią się w czarodziejów i rzucanie viccańskich zaklęć... I nic nie przychodzi mi do głowy. Nic, null, zero, kompletna pustka. Tak, jak ta fabuła, huehuehue...

"Zasady magii" to pozycja straszliwie rozczarowująca. Nie ma w niej nic, co by mnie zaskoczyło, zainteresowało i sprawilo, że będę tą pozycję polecać. Jest nudna, wtórna, nijaka, mdła. Nawet bohaterowie, trójka rodzeństwa - która przecież powinna mnie zainteresować - jest nijaka. Kompletnie nic o nich nie mogę powiedzieć, poza tym, że Franny jest sztywna, Jet dziwna a Vincent to złote dziecko, któremu wszystko uchodzi na sucho. Poza tym? Jakie mają cechy, zainteresowania, umiejętności? Pojęcia nie mam. Są, i tyle, ale, żeby się do nich przekonać, polubić i zapamiętać? W życiu. 

A ogólnie? jak ktoś szuka nijakiej, letniej książki, nie mając oczekiwań i nie licząc na nic poza rozrywką - pewnie coś tu znajdzie, ale jak dla mnie? Absolutne rozczarowanie i szkoda mi czasu. Brak dłuższych scen, dziury logiczne i niefrasobliwość autorki w kwestii wydarzeń zupełnie do mnie nie przemawiają. Zdecydowanie, to nie jest lektura dla mnie... 

A jak jest naprawdę? Oceńcie sami ;) A przy okazji, możecie postawić mi kawę jak się podobało ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz