poniedziałek, 6 lipca 2026

54/2026 - Glen Charles Cook, Steven Erikson i inni..., Miecze i mroczna magia

Gwiazdek:
 5
Redakcja/korekta: Teo Kominiarczuk
Wydawnictwo: Rebis
Data polskiego wydania:  22 listopada 2011
Data oryginalnego wydania: 2010
Cykl / seria: -
Kategoria: fantasy, science fiction
Stron: 528
Wersja: papierowa, posiadam
Oprawa: twarda z oprawą
ISBN: 9788375106930
Język: polski
Cena z okładki: 49,90 zł
Tytuł oryginalny: Swords & Dark Magic. The New Adventure Fantasy

Kliknij, by wrócić do strony głównej

Glen Cook, Streven Erickson i Michael Moorcock, już o innich nie wspominając, w jednym tomie? I to z opowiadaniami, które nie ukazały się w zbiorach książek tychże autorów? No ja poproszę, choć już to raz czytałam, ale hej, Hałda Zagłady włada się swoimi prawami, co nie? No właśnie. Dlatego też zaklaskawszy uszkami, uznałam, że czas na zbiór opowiadań, które może mi trochę przeczyszczą zastój literacki wywołany upałami. Bardzo duże oczekiwania, dobre pierwsze dwa opowiadania - hej, Erickson i Cook w końcu! a potem wściekła sunusoida, przy której momentami chciałam książką rzucić... Ehhh! Szkoda. Bardzo szkoda. No nic, zapraszam, bo krótko. 

_________________________________________________________

17 opowiadań spod znaku magii i miecza. Siedemnastu różnych autorów. I niestety, nie było też siedemnastu zachwytów. Pierwsze dwa opowiadania: czyli ta z uniwersum Malazańskiej Księgi Umarłych i Czarnej Kompanii - były naprawdę świetne. O matko, wbiłam się w nie pazurami, wyssałam do ostatniej kropli krwi i jak zawsze, byłam zachwycona. Gene Wolfe rozczarował, ale mam z tym autorem jak zawsze specyficzną relację. Jame Enge i jego "Śpiewająca Włócznia" nie była opowiadaniem złym, ale czegoś brakowało. Świetnie bawiłam się na "Pracowitym i urozmaiconym tygodniu", bo przyznać muszę, rozwiązania tu zaserwowane były naprawdę oeyginalne i lepsze, niż zapamiętałam. "Stosowny prezent dla magicznej lalki" sprawił, że kilka razy parsknęłam, a erotyka przeciągnięta w tym opowiadaniu kompletnie nie przeszkadzała, wręcz przeciwnie - podbijała absurd sytuacji. Świetnym była też opowieść o Elryku z Melnibone, ale nie okłamujmy się: ja po prostu tego albinosa lubię. Parsknęłam też przy "Między regałami" - opowiadanie to informuje nas, jak traumatyczne może być oddawanie książki do biblioteki. Ale poza tym, chyba żadne opowiadanie nie trafiło do mnie specjalnie.

Poziom jest bardzo różny. I choć wszystkie mają w sobie składową: miecz i magię, to jednak ta nierówność w tych opowiadaniach, nierówność doboru autorów i ich poziomu - po prostu rzucała się w oczy. Nie zaprzeczę, na pewno znajdą się fani, którym ten zbiór w całości przypadnie do gustu, ale garstka na tyle możliwości? Smutne i bolesne. 

Bardzo drażniły mnie za to tłumaczenia - po prostu słabe, nijakie i pozbawione polotu. Państwo Hornowscy po prostu szli po najmniejszej lini oporu i tam, gdzie opowiadania mogły mieć naprawdę polot i cięzar, spłycano wszystko. Szkoda, bardzo szkoda. 

Jako zbiór opowiadań, by zapoznać się z różnymi, często już na naszym rynku nieznanymi nazwiskami, albo znanymi ale z dawniejszych czasów - zbiór bardzo dobry, choć możliwe, że nie wsyzstkim trafi do gustu (jak mi). jest dobrze, ale mogłoby być znacznie lepiej, nie ma jednak co narzekać. Aktualnie na rynku wydawniczym brakuje właśnie takich antologii, gdzie prezentowany jest przekrój naprawdę róznych twórców, piszących w róznym stylu i narracji, dlatego, warto dać szansę. Szkoda tylko, że te dobre opowiadania są zaraz na początku i nadają wysoki poziom całości, a później po prostu mamy różne, niejednokrotnie nudne i miałkie historyjki, które nie pokazują umiejętności autorów.  Inna sprawa, że w opowiadaniach niejednokrotnie trudno jest przedstawić wszystko, tak bohaterów jak i świat, by miało to rączki i nóżki, ale da się - choćby w opowiadaniu K.J. Parker - świat przedastawiony choć skomplikowany, zaskoczył kreatywnością. No i wyjaśnieniem, czemu są tylko trzy stuknięcia w kalenicę... ;) 

W całokształcie - "Miecze i mroczna magia" są zbiorem niezłym, ale mocno nierównym. Dla starych wyjadaczy fantastyki to książka, która tylko miejscami zaskoczy i sprawi, że się uśmiechniemy, dla nowych czytelników, albo czytelników poszukujących czegoś innego od wszechobecnych, i nudnych już pornotazy - może się okazać ciekawym zbiorem powiastek, które nakierują na nowych autorów, nieznanych wcześniej i twórczość, która bywa przemyślana, skomplikowana, ale w całokształcie - nprawdę dobra.

Czy polecam? Tak. Ale z zastrzeżeniem, że można się nieźle przejechać... ;) 

A jak jest naprawdę? Oceńcie sami ;) A przy okazji, możecie postawić mi kawę jak się podobało ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz