Grudzień zaczęłam z przytupem, zdecydowanie. A później - czas okołoświąteczny, zimny, z dawką smogu. Bywało różnie, a końcówka miesiąca dopadła mnie grypą i totalnym bezsiłem na cokolwiek, więc nawet nie mam sił na otworzenie okładki w połowie przeczytanej książki... Zło wcielone...