środa, 31 grudnia 2025

Wrap-up grudnia!

Grudzień zaczęłam z przytupem, zdecydowanie. A później - czas okołoświąteczny, zimny, z dawką smogu. Bywało różnie, a końcówka miesiąca dopadła mnie grypą i totalnym bezsiłem na cokolwiek, więc nawet nie mam sił na otworzenie okładki w połowie przeczytanej książki... Zło wcielone...

Zaczynamy wyliczankę!
  1. Hrabia Monte Christo - czyli miesiąc zaczęłam klasyką. Wspaniałą, monumentalną, wywierającą niesamowite wrażenie. Zdecydowanie, żałuję, że tak późno, ale było warto, a książka trafia w topkę moich ulubionych powieści wszech czasów. 9/10
  2. Kopalnie króla Salomona - i znów kolejna klasyka, tym razem słodko rasistowska, i cudownie kolonialna przygodowa opowieść o Allanie Quatermainie i jego poszukiwaniu skarbów. Rewelacja! 8/10
  3. Doktor Jekyll i pan Hyde - i kolejna klasyka, tym razem o naturze dobra, zła i granicach moralności. Ależ to była szybka, ale jednocześnie przyjemna i fascynująca lektura! 9/10
  4. Grzesznik nawrócony - dobry początek miesiąca musiałam sobie popsuć Mostowiakami. Musiałam! Nie mogłam sobie przesunąć ich dalej, na przyszłość, nie! Teraz. Zachciało mi się, cholera... i znów średnia w dół. Nijako, kiepsko i płasko, 2/10
  5. Kwiaty dla Algernona - i wracamy do klasyki. I to jakiej! Świetna, psychologiczna powieść, w której rozważamy, czy inteligencja jest niezbędna do szczęścia, czy nie...? A przy okazji, pamiętajmy o małym ale wielkim Algernonie... 9/10
  6. Tantras - czyli ciągniemy Trylogię Awatarów, czyli dalsze losy poszukujących Tablic Przeznaczenia bohaterów Zapomnianych Krain. Syndrom środkowego tomu? Niestety. 6/10
  7. Waterdeep - czyli finał Trylogii Awatarów. Czy naszym bohaterom uda się odzyskać drugą z Tablic, a co za tym idzie, uratować ład w Krainach? Cóż... Warto sprawdzić samemu, jak to wszystko się zakończy! 7/10
  8. Wiedźma naczelna - funał trylogii przygód o Wolsze Rednej zaskakuje i rozczarowuje. Słabo, nijako, z naciskiem na rozwiązania rodem z YA, to nie jest coś, co tygryski lubią, więc re-reading był rozczarowujący, zwłaszcza od połowy. 4/10
  9. Książę kłamstw - czyli historia upadku szalonego boga, Cyrica. Książka zła nie była, była po prostu naiwna i dziwna, a autor momentami chyba przesadzał z kawą. Jak się jednak przymknie oko na pewne głupoty, bylo nieźle. 5/10
  10. Archiwum Snów czyli sporo oczekiwań po cieniusieńkiej książęczce, z wybitnie przegadanym tematem. A szkoda, bo mogło być spoko, i w dodatku koreańsko. A wyszło naprawdę słabo i w sposób, który zmarnował mi 2 godziny dnia. Ehhh. 3/10
  11. Księżniczka Marsa - czyli jak sobie zmarnować trzy godziny lektury na brzydko zestarzałą klasykę SF. Mamy więc pięknego i białego bohatera z Ziemi, marsjańską piękność i zielonoskóre, sześciorękie potwory, które są złe... 4/10
Miałam szczerą nadzieję, że uda mi się przeczytać więcej książek, niż w listopadzie, i... się udało. Nie jest źle, zwłaszcza, że miesiąc zaczęłam naprawdę smakowitymi klasykami. Bywało różnie, raz lepiej, raz gorzej, ale nie ma co narzekać. Mimo momentami braku czasu i przedświątecznych wybojów, udało się nieźle. Osobiście jestem zadowolona. 

Nie mniej, nadal nosy w górę, w końcu to nie wyścigi (kaszl, kaszl, kłaczek..), więc ważne, że w ogóle czytamy! I nie dajmy się choróbskom, które podstępnie nas atakują!

A jak tam u Was? :) Nawet jedna książka to zawsze książka! Będzie mi miło, jeśli się pochwalicie w komentarzach, ile przeczytaliście :)

Dajcie znać, jak to wygląda u was, wbijcie na Karczmę i bawcie się dobrze!


P.S. Źródło grafiki to Pinterest

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz