Gwiazdek: 6
Autor: Richard AwlinsonTłumaczenie: Grzegorz Skonieczko
Redakcja/Korekta: -/Renata Jarkowska
Kliknij, by wrócić do strony głównej
_________________________________________________________
A jak jest naprawdę? Oceńcie sami ;) A przy okazji, możecie postawić mi kawę jak się podobało ;)
Wydawnictwo: ISA
Data polskiego wydania: 2001
Data oryginalnego wydania: 1989
Cykl / seria: Cykl Awatarów (tom 2) / Forgotten Realms
Kategoria: fantasy, science fiction
Stron: 424
Wersja: papierowa, posiadam
Oprawa: miękka
ISBN: 8387376914
Data polskiego wydania: 2001
Data oryginalnego wydania: 1989
Cykl / seria: Cykl Awatarów (tom 2) / Forgotten Realms
Kategoria: fantasy, science fiction
Stron: 424
Wersja: papierowa, posiadam
Oprawa: miękka
ISBN: 8387376914
Język: polski
Cena z okładki: 29,90 zł
Tytuł oryginalny: Tantras
Cena z okładki: 29,90 zł
Tytuł oryginalny: Tantras
Kliknij, by wrócić do strony głównej
Zdecydowanie, Tantras nie trafił na szczęśliwy czas, by go czytać. Życie prywatne dopilnowało, bym miała dawkę zajęć, i czy mi się to podobało, czy nie, książka poszła nieco w bok, przez co cierpiałam i ja, i fabuła. I moje rozmyślania, o co chodzi z okładką, bo choć jest absolutnie klimatyczna i w tonie, jaki lubię - bo to twórczość Clyda Caldwella - to jednak dumałam, dlaczego jest to kompletnie nieoddające treści książki... Ale nie o tym. Czas bowiem sprawdzić, jak mają się nasi bohaterowie i czy uda im się odzyskać Tablice Przeznaczenia, wykradzione przez Bane'a i Myrkula... A jednocześnie, czy uda im się uniknąć więzienia? Ha. Zapraszam.
_________________________________________________________
Midnight i Adon zostali oskarżeni o zamordowanie Elminstera i teraz czekają w więzieniu na sąd. Sąd, który jest bardziej farsą niż sprawiedliwym działaniem — w końcu wszyscy kochają Elminstera. Kelemvor postanawia działać po swojemu, wplątując się w pułapkę zastawioną przez Bane’a i jego współspiskowca, Myrkula, a w tym wszystkim wciąż knuje Cyric. Sprytny złodziej ostatecznie porzuca swoich kompanów i staje przeciw nim wraz z Zenthilczykami. W tym całym zamieszaniu Midnight, Adon i Kelemvor w końcu docierają do tytułowego Tantras, gdzie ukryta jest jedna z Tablic Przeznaczenia. W mieście sytuacja nie maluje się kolorowo, o nie. Spisek kapłanów Torma, boga obowiązku, niemal doprowadza do zagłady całego miasta. Kiedy przyjaciele walczą z czasem i coraz bardziej skomplikowanymi wydarzeniami, Cyric snuje swój niebezpieczny, mroczny plan...
Tantras wita nas niegościnnie, wcześniej mocno wymęczając naszych bohaterów. Bitwa o Doliny, choć zwycięska, przyniosła więcej pytań niż odpowiedzi w końcu. Bogowie kroczą między śmiertelnikami i snują własne plany, by wrócić na swe Plany i znów żyć tak, jak im przysługuje. W tym wszystkim znajduje się czwórka przyjaciół — Midnight, Kelemvor, Adon i Cyric. I jeśli magini i kleryk twardo trzymają się wytyczonej ścieżki, tak pozostała dwójka nie cofa się wchodzić w układy z Bane’em i interesy. Jak wiadomo, interesy z bogiem niezgody nie zawsze wychodzą wszystkim na dobre, ale kto by się tam przejmował... Dlatego pośród spisków i knowań poszukiwania Tablic Przeznaczenia stają się wyjątkowo trudne.
Przyznam szczerze, że momentami strasznie się nudziłam, czytając o tym, jak pełna ideałów i dobra Midnight stara się wypełniać misję, Adon wpada w katatonię, a Kelemvor i Cyric kombinują jak koń pod górę, byle wyszło na nich. Raz lepiej, a raz gorzej, jednak kombinują. Chyba najbardziej wkurzała mnie w tym tomie, tak do połowy, Midnight, która z jednej strony chce dobrze, wierzy swojemu kochankowi, ale z drugiej boi się używać magii i przecież jest niewinna i cierpi, bo Cyric. No po prostu, gdybym mogła, to bym jej w potylicę strzeliła dla zasady. Zachowywała się strasznie infantylnie i po prostu głupio. Za to ciekawie obserwowało się Bane’a, Myrkula czy Torma — zwłaszcza ten ostatni zaskoczył mnie swoim podstępem i wystąpieniem w tym tomie. Za to niemiłosiernie wkurzała pomocnica Bane’a, czarnoksiężniczka o złotych włosach i osobowości podobno szaleńca — podobno, bo opisywano ją jako takiego typowego wariata z powieści. Wędrówka od więzienia, przez ucieczkę, aż po przybycie do Tantras... momentami wszystko było koszmarnie chaotyczne i po prostu dziwne. Ale najbardziej chaotyczne — choć czemu ja się dziwię — było zachowanie Cyrica i to, w jaki sposób przejął... a nie, nie zdradzę, co przejął ;)
Tantras, jako kontynuacja historii przygód bohaterów, jest tomem średnim, żeby nie powiedzieć, że słabym. Dzieje się pozornie dużo, ale jednak niekoniecznie. Mamy ucieczki, mamy ukrywanie się, pościgi, nieprzewidywalną magię, ale w tym wszystkim brakowało mi czegoś, co sprawi, że nie będę mogła oderwać się od lektury — bo spokojnie mogłam przerwać czytanie książki, by do niej wrócić po jakimś czasie.
Midnight drażniła mnie niemiłosiernie. Jej poczucie sprawiedliwości i potrzeba wiary w każdego po prostu męczyła. Trochę lepiej na tym tle wyszły motywacje Cyrica i Kelemvora, ale też momentami było to grubymi nićmi szyte, zwłaszcza kiedy uniwersum się zna i wie, co i jak. Niemniej zawsze mogło być gorzej, więc śledzenie całej czwórki mimo wszystko dawało pewien efekt zaintrygowania. Postacie poboczne po prostu pojawiały się i znikały, nie wnosząc specjalnie wiele w historię — niektóre były bardziej naiwne, inne nieco bardziej zabawne, a o innych po prostu lepiej pomilczeć (jak o pewnym dekapitulowanym złodzieju), no ale. Nie narzekajmy, mogło być gorzej.
W całokształcie „Tantras” jest książką wypełniającą historię, ale nie zapadającą jakoś szczególnie w pamięć. Syndrom środkowego tomu wyraźnie odciska tu swe piętno i dopiero pod koniec, kiedy akcja się zagęszcza, a sprawy nabierają tempa, naprawdę ciężko było mi się oderwać od lektury. Dla fanów D&D jest tu kilka smaczków dotyczących Smoczego Wybrzeża, Twierdzy Zhentil i okolicznych terenów. Poznajemy też nieco zasady działania magii (na bazie 1 ed. uniwersum) i dowiadujemy się, że są inne Plany. Lektura, choć obfita w strony, ciągnie przygodę i warto po nią jednak sięgnąć.
Czy sięgnę po tom trzeci? Oczywiście. A jeśli lubicie D&D, klasyczną przygodę, bogów, magię i masę wydarzeń, które nie przesuną akcji specjalnie w przód, ale skopią nieco bohaterów — sięgnijcie też po Trylogię Awatarów, bo mimo wszystko to klasyk, który warto przeczytać.
A jak jest naprawdę? Oceńcie sami ;) A przy okazji, możecie postawić mi kawę jak się podobało ;)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz