niedziela, 14 grudnia 2025

110/2025 - Daniel Keyes, Kwiaty dla Algernona

Gwiazdek:
 9
AutorDaniel Keyes
Tłumaczenie: Krzysztof Sokołowski
Redakcja/korekta: -
Wydawnictwo: Rebis
Data polskiego wydania: 23 kwietnia 2019
Data oryginalnego wydania: 1966
Cykl / seria: Wehikuł czasu [Rebis]
Kategoria: fantasy, science fiction
Stron: 298
Wersja: cyfrowa
Oprawa: twarda
ISBN: 9788380625952
Język: polski
Cena z okładki: - zł
Tytuł oryginalny: Flowers for Algernon

Kliknij, by wrócić do strony głównej

No i cóż, znów padło na klasyka. Aż dziw, że dopiero teraz sięgnęłam po tę powieść, choć przewijała mi się często przed oczyma, ale ponieważ grudzień to najwyraźniej dla mnie czas na sięganie po klasyki, to cóż — sięgnęłam. I powiem, że musiał minąć pełen dzień po lekturze książki, bym mogła sobie zebrać myśli, poukładać je i zebrać w jakiś ogarnięty zbiór. Bo zdecydowanie „Kwiaty dla Algernona” to nie tylko świetne SF (choć tego motywu tu jak na lekarstwo), ale i analiza świata, zaskakująco współczesna mimo upływu lat... cóż zatem więcej rzec? Zapraszam?

_________________________________________________________

Charlie Gordon to chłopiec, jakich wielu — a może raczej, niewielu. Z trudnym dzieciństwem, z rodziną, która niekoniecznie chce go znać. Charlie jest mężczyzną — a nie chłopcem w zasadzie — o bardzo niskiej inteligencji, ale wielkim marzeniu. Chce być mądry. Pracuje w piekarni, gdzie doświadcza wielu upokorzeń ze strony współpracowników, wykorzystujących go na różne sposoby. Nieoczekiwanie jednak Charlie zostaje zaangażowany w pewien niezwykły projekt — ma się poddać operacji mózgu, która sprawi, że stanie się inteligentniejszy. Powoli, z dnia na dzień, Charlie zaczyna zyskiwać mądrość, ale z nią nie idzie jednak w parze zrozumienie i uleczenie traum z dzieciństwa. A jednocześnie obserwujemy losy myszy o imieniu Algernon, na której dokonano tego samego, co na Charliem, zabiegu. Kto będzie inteligentniejszy i szybciej przebędzie labirynt pod okiem naukowców całego świata...?

Historię śledzimy w formie pamiętnika — absolutnie genialne zagranie autora, który pokazuje nam rozwój Charliego — od początkowej masy błędów, przez stopniowy rozwój i górnolotne określenia, aż do finału. A jednocześnie śledzimy też jego wspomnienia, losy małego Charliego i ludzi, których spotykał na swej drodze. Losy skrzywdzonego dzieciaka, którego jedyną przewiną było to, że urodził się... nazwijmy to ładnie, mniej inteligentnym, niż chciało tego otoczenie. Jednocześnie zaś śledzimy losy Algernona, inteligentnej myszki, która pokazuje, jak szybko potrafi pokonywać labirynt stworzony specjalnie na potrzeby eksperymentu. Losy zresztą Charliego i Algernona splatają się w pewien szczególny sposób i w pewnym momencie nie wiadomo już, kogo śledzimy — albo kto jest myszką w labiryncie.

Keyes pokazuje w tej powieści wybitnie trafne obserwacje, jakie poczynił względem ludzkości. Czym jest bowiem Charlie? Ciekawym przypadkiem naukowym do obserwacji w laboratorium czy może raczej skrzywdzonym w dzieciństwie chłopcem, który mimo szansy nadal zostaje tym skrzywdzonym dzieckiem? Pamiętniki pisane przez Charliego, mające rzekomo wskazywać na jego postępy, pokazują też czytelnikowi okrutny świat, w jakim przychodzi żyć bohaterom. Bo ten świat jest wybitnie okrutny — znęcanie się nad głupiutkim Charliem przypomina trochę stukanie w szybkę, za którą siedzi mysz. Obserwujemy, jak powoli bohater popada w rodzaj szaleństwa, bo socjopacją nie można tego nazwać. Ale szaleństwem? Z pewnością. A jednocześnie patrzymy na to, jak okrutnie świat go traktował. Bo traktował niepokojąco okrutnie.

Keyes z niesamowitą wnikliwością prowadzi czytelnika przez historię swojego bohatera — i czyni to za pomocą pamiętników i spostrzeżeń Charliego. Spostrzeżeń, które obrazują, jak bardzo otoczenie potrafi krzywdzić jednostkę. Bo taka prawda — Charlie, choć poznajemy go jako głupiutkiego mężczyznę o umyśle dziecka, jest tak naprawdę dogłębnie skrzywdzoną jednostką, którą otoczenie wykorzystywało bez litości. Im bardziej staje się jednak mądrzejszy — tym gorzej, bo teraz ludzie nie rozumieją, że „głupek” pokonał ich w rozmowie. Pokazuje to tym samym, jak społeczeństwo traktuje wszystko „odstające od normy”.

W całokształcie „Kwiaty dla Algernona” to wzruszająca opowieść, która zostaje z czytelnikiem na długo. Zmusza do myślenia, do zastanowienia się nad tym, co czyni nas szczęśliwymi. Czy bycie inteligentnym — bądź nie — przynosi nam więcej korzyści czy więcej szkód? Czy bycie inteligentnym czyni nas szczęśliwymi? I kiedy Charlie jest bliższy ludziom — jako głupek czy jako geniusz?

Ta powieść wycisnęła mi łzy z oczu, sprawiła, że kilka razy robiłam sobie przerwę. Zbierałam myśli, analizowałam. Doceniałam twórczość klasyki, która do dnia dzisiejszego jest nader aktualna.

I najważniejsze — pamiętajmy, by złożyć kwiaty dla Algernona...


A jak jest naprawdę? Oceńcie sami ;) A przy okazji, możecie postawić mi kawę jak się podobało ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz