poniedziałek, 8 grudnia 2025

109/2025 - E.T.A. Hoffmann, Dziadek do orzechów

Gwiazdek: 6
AutorE.T.A. Hoffmann
Tłumaczenie: Józef Kramsztyk
Redakcja/korekta: -
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Data polskiego wydania: 2025
Data oryginalnego wydania: 1816
Cykl / seria: -
Kategoria: Wydawnictwo MG
Stron: 77
Wersja: papierowa, posiadam
Oprawa: miękka
ISBN: 9788382411621
Język: polski
Cena z okładki: 49 zł
Tytuł oryginalny: Nussknacker und Mäusekönig

Kliknij, by wrócić do strony głównej

Czas okołoświąteczny, wigilijny, wpływa nieco na fakt, że człowiek chętniej sięga po klasykę. A że akurat "Dziadka do orzechów" znałam tylko z wersji muzyczno-baletowej, czas było więc sięgnąć po wersję książkową. Cieniutka wersja, klimat, który przywodził mi na myśl moją ukochaną klasykę braci Grimm (swoją szosą, będę musiała ją sobie odświeżyć), więc... czas było poznać historię Klary, Dziadka do Orzechów i Mysiego Króla tak, jak zostało to przedstawione. Czy mnie urzekła ta historia? Hmmm... Cóż, mocno króciutko. Zapraszam!

_________________________________________________________

Młodziutka Klara wraz ze swoim braciszkiem Leonem czekają na gwiazdkę, bo wówczas odwiedzi ich ojciec chrzestny, zegarmistrz i wynalazca, sędzia Droselmajer. Choć mechaniczne cuda są wspaniałe, dzieci, co zrozumiałe, wolą inne prezenty — sukienkę, lalki czy żołnierzyki. Ale to Dziadek do Orzechów staje się ulubieńcem Klary, która postanawia o niego zadbać. Niedługo później zapada noc, w czasie której dzieją się rzeczy co najmniej niestworzone. Mysi król wkrada się do domu, grozi dziewczynce i wymaga od niej darów. Sytuacja powiela się, dziewczynka rozcina sobie rękę na szkle, a myszy harcują do czasu, aż sędzia Droselmajer nie opowiada dzieciom historii o orzechu, księżniczce i dzielnym chłopcu. Kolejne noce to nieprzerwane batalie z Mysim Królem, który zostaje w końcu pokonany, a wdzięczny Dziadek do Orzechów zabiera Klarę w cudowną, pełną słodkości krainę. Nikt dziewczynce jednak nie wierzy w jej opowieści, choć... dobra, nie będzie spojlerów.

"Dziadek do orzechów" to urocza, acz nieco mroczna baśń, która wyraźnie już trąci teraz myszką, jednak niezaprzeczalnie ma swój urok. To historia o wigilijnych cudach, o fantazji i pragnieniach dziecka, i osadzona jest w kompletnie innych czasach niż te współczesne — więc chyba rozumiem trochę oburzenie rodziców, że „baśń” to jest mocno naciągane, ale... hej, zapomniał wół, jak cielęciem był? Nikt z was nie czytał wcześniej historii, w których miesza się straszność z dobrem?

Bo właśnie o tym jest opowieść — o tym, że nie trzeba być pięknym i bogatym (zewnętrznie), by zostać docenionym. To trochę ponadczasowa opowieść, którą można interpretować na różnych poziomach, zdecydowanie. To powieść o dziecięcych snach i pragnieniach, ale i próbie pokazania, że jeśli jest się dla innych dobrym, bez względu na wygląd, dobro odpłaca. Czy coś to komuś przypomina i dlaczego „Piękną i Bestię”...? ;) No właśnie. Ponadczasowa klasyka, która chyba w każdym pokoleniu pojawiała się w nieco innej, ale wciąż rozpoznawalnej wersji. Opowieść o szlachetności i odwadze, o bezinteresownej miłości. Aż dziwne, co? Że kiedyś się o tym pisało...? :D

Postacie są dość jednowymiarowe, więc nie ma co poszukiwać tu głębi i wielkiej historii. Klara jest dobra i miła, jej brat posłuszny rodzicom, sami rodzice dzieciaków i ich starsza siostra „za poważni na bajki”, a sędzia udaje, że nie wie o niczym. Doskonale oddaje to ducha i klimat ówczesnych czasów. A do tego wręcz bucha z powieści duch tych niemieckich, surowych, mrocznych baśni, które tak w końcu uwielbiam. Ale czy jest to historia — a może nowela — która czytelnika wprowadzi w klimat świąt?

Nie. Nie wprowadzi. Już szybciej ekranizacje czy sam balet Czajkowskiego, ale powieść? Porzućcie wszelką nadzieję, ją czytający!

A jednak mi się podobało. Urocza. Baśniowa, klimatyczna. Ciekawa. Ale z pewnością nie zapadająca mi na dłużej w pamięć, ot, bajka jakich wiele. Ale pewnie znów wrócę, za rok. Albo — bójcie się, znajomi posiadający swoje dzieci — będę im to czytać. Z czystą, złośliwą przyjemnością...


A jak jest naprawdę? Oceńcie sami ;) A przy okazji, możecie postawić mi kawę jak się podobało ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz