czwartek, 4 czerwca 2026

44/2026 - Neil Gaiman, Gwiezdny pył

Gwiazdek: 7
AutorNeil Gaiman
Tłumaczenie: Paulina Braiter-Ziemkiewicz
Redakcja/korekta: Joanna Figlewska / Urszula Okrzeja
Wydawnictwo: Mag
Data polskiego wydania: 26 października 2016
Data oryginalnego wydania: 1999
Cykl / seria: Gaiman
Kategoria: fantasy, science fiction
Stron: 200
Wersja: papierowa, posiadam
Oprawa: twarda
ISBN: 9788374806725
Język: polski
Cena z okładki: 29 zł
Tytuł oryginalny: Stardust

Kliknij, by wrócić do strony głównej

Czasami człowiek musi, inaczej się udusi. I tak właśnie było ze mną, musiałam przełamać jakoś zastój czytelniczy, tą chęć, która nie pozwala cieszyć się lekturą... i tak oto wybór padł na "Gwizdny pył" od Neila Gaimana. Czy to wybór dobry czy zly, ocenię sobie już sama, jednak - w pamięci mając wciąż film, który mnie wiele lat temu oczarował, i pamiętając książkę, która kiedyś mnie rozczarowała (o ironio!), dałam szansę tej króciusieńkiej powiastce. I co? I coś zaskoczyło, kliknęło, uśmiałam się, może nawet i wzruszyłam, ale na pewno na sercu poczułam miłe ciepełko wynikające z dobrej lektury. Historia Tristana, poszukującego spadającej gwiazdy w imię miłości to piękna baśń o dobrym zakończeniu. Taka akurat, przyjemna do poznania i zakochania się na nowo w fantastycznych światach, których wszak wokół nas pełno... ale nigdy dość. Baśń, po którą pewnie znów sięgnę z uśmiechem...

_________________________________________________________

Tristan Thorn zakochany jest absolutnie w pięknej Victorii Monday - ale nie od tego zaczyna się historia, i niech to nikogo nie zwiedzie. Poznajemy bowiem historię Dunstana, młodzieńca, który mieszka w wiosce zwanej Murem, i w której, co pewien czas odbywa się magiczny targ z Zielonym Ludkiem. Posiadając kilka drobniaków, postanawia się więc wybrać i kupić coś dla swej wybranki, ale nieoczekiwanie wyprawa ta skończy się podrzuceniem mu za dziewięc miesięcy naszego głównego bohatera, młodego, pełnego marzeń Tristana. Tristan uczy się nieźle, pracuje w sklepie, i wzdycha do Victorii, dziewczęcia, w którym zakochane jest pół wioski. Kiedy nieopatrznie odprowadza ją do domu i zgadza się przyprowadzić spadłą na ziemię gwiazdę w zamian za cokolwiek - nawet się nie zastanawia, tylko wyrusza do Krainy Czarów, na poszukiwania Yvaine, bo tak nazywa się gwiazda. Otrzymuje nieoczekiwaną pomoc, udaje unikać mu się niebezpieczeństw i w końcu zdobywa gwiazdę, którą musi bezpiecznie sprowadzić do domu. Po drodze jednak czycha na niego wiele niebezpieczeństw, w tym złośliwa królowa wiedźm, która koniecznie chce zdobyć serce gwiazdy, czy tajemniczych trzech dziedziców Burzowej Cytadeli, którzy... o nie, tego nie zdradzę, choć ich wątek wprowadził mnie w konsternację...

Całość to typowa baśń - lekka, magiczna i przyjemna, w absolutnie rewelacyjnym tłumaczeniu, choć nie wiem, na ile to zasługa samego stylu Gaimana, a na ile tłumaczki. Nie mniej, absolutnie doskonale mi się czytało. Ta historia ma niesamowity potencjał, porywa i zaskakuje, i choć jest bardzo baśniowa, to w niczym nie umniejsza jej fakt, że przekazuje uniwersalne wartości. Jest baśniowo, ale nie cukierkowo - jest momentami zaskakująco okrutnie i krwawo, autor nie bał się sięgać po poderżnięcie gardeł czy obcięcie głów, ale też nie bał się wrzucić sceny keksualnej - choć opisanej naprawdę z potęznym wyczuciem i smakiem, że no, zachwycona byłam, czy pokazywać, że w Krainie Czarów są tez zawody stare jak świat (kobiety intensywnie zamężne!). A wszystko to przeplatane pragnieniem chłopaka pragnącego zdobyć swą miłość... choć ta miłość znajduje się koło niego. 

To opowieść o dojrzewaniu, odszukiwaniu własnego ja. A wszystko to przykryte płaszczem baśni dla dorosyłych, która wzrusza i bawi. Z pewnością nie jest to lektura dla młodego czytelnika, albo nastolatka, który uzna ją za zbyt infantylną i zbyt miałką. Dopiero z czasem zaczynamy zresztą dostrzegać wszystkie zawarte tu subtelności i smaczki. No właśnie, smaczki - smaczek poszukiwania, smaczek synów króla, smaczek dojrzewania... wszystko się tu łączy w jedną całość, choć pozornie łatwą i lekką. Gaiman pozornie tylko zastosował drogę na skróty, nie rozbudował świata, a jednak, każda ze scen, każdy z rozdziałów jest rozbudowany, plastyczny i przynosi czytelnikowi coś interesującego. 

Postacie są plastyczne i realne. Mają swoje potrzeby (w tym fizjologiczne, o czym autorzy zdają się nie pamiętać), pragnienia i dążenia, i konsekwentnie je realizują. Tristan w swojej dziecięcej naiwności okazuje się mężnym chłopakiem, który twardo realizuje zapal, gwiazda z czasem rozumie, że "gwiazdą" w zasadzie jest głównie z nazwy, czarni bohaterowie zaś wcale nie są tak czarni, za jakich chcemy ich brać. 

"Gwiezdny pył" to powieść przyjemna, lekka i orzeźwiająca, w zalewie głupotek i romantazy pozostająca wierną ideałom baśni i historii, które tak sobie cenię. To lekka, krótka opowiastka, która bawi, cieszy i zostawia z myślą, że świat nie jest czarno-biały i... że warto o tym pamiętać...

A jak jest naprawdę? Oceńcie sami ;) A przy okazji, możecie postawić mi kawę jak się podobało ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz