Maj to ostrożne odbijanie się od dna. Bez szału, bez fajerwerków, ale było kilka momentów całkiem niezłych. oczywiście, licznik podbiłam sobie mangą, bo aż 4 tomami, ale no - akurat ten tytuł bardzo lubię, więc kimże bym była, gdybym była inną? ;) A na poważnie, zapraszam.
Zaczynamy wyliczankę!
- Kocia Szajka i... - dwa tomy przygód cieszyńskich kotów. Jak ich wyprawa do Szczecina nie była jakaś szalona, tak już okolice samego Cieszyna i smaczki... tak, zdecydowanie to super serja dla wszystkich, dużych i małych, kocich miłośników kryminałów. 6/10/10
- Cesarstwo świtu - wyczekiwany finał wampirzej trylogii. Ileż czytających, tyle ocen, ale dla mnie, straszne rozczarowanie. I wszyscy żyli długo i (nie)szczęśliwie? A i owszem. 5/10
- Pieśń o Homanie - zmiennokształtni, walka o władzę i klasyka fantasy w jednym? Drugi tom niestety, zestarzał się trochę brzydko. 5/10
- Niech żyją zwłoki. Sekretne życie ludzi pracujących ze śmiercią - miałam spore oczekiwania, bo autorkę bardzo lubię, a jej reportarze o śmierci naprawdę są fascynujące. Trochę przerost formy nad treścią, dużo wywiadów i rozmów, mało ciekawostek i pokazania, jak to wygląda "od kuchni" w nieco mniej wywiadowy sposób. Nie mniej, nadal jest ciekawie. 6/10
- Oczywiście, że cię... - czyli koreański kryminał o nastolatkach. Niepokojący, interesujący, świetnie poprawodzy, choć już mniej więcej w połowie domyślałam się prawdy. W całokształcie jednak, zostałam fanką autorki. 8/10
- Krew na szlaku #12-15 - jedna z tych mang, koło których nie sposób przejść obojętnie. Sucha, realistyczna kreska, mało dialogów, a tak dużo treści... Absolutnie mistrzostwo i uwielbienie. 7/8/8/9/10
- Jagnię - rzecz o kanibalach, kanibaliźmie i dojrzewaniu. Książka, która dosłownie z lodówki mi wyskakiwała, okazała się strasznym rozczarowaniem. Miałka, nijaka i zupełnie nie szokująca. 2/10
- Magia kąsa - Kate Daniels wraca! Zaczynamy od pierwszego tomu. jest nieźle, ale przewidywalnie, sprawdzone, cozy urban fantasy, które może zarówno świetnie wprowadzić w tpo uniwersum, co zniechęcić. Ilona Andrews to duet jednak sprawdzony i wart uwagii. 6/10
Bałam się, że będzie gorzej, ale okazało się, że jednak nie. Udało się przełamać zastój czytelniczy, wrócić trochę bardziej do czytania, i może w końcu Halda Zagłady zejdzie trochę z wielkości - choć tak się okłamuję, bo znów kolejne książki zamawiam... :D No ale, ważne, że w ogóle!
A jak tam u Was? :) Nawet jedna książka to zawsze książka! Będzie mi miło, jeśli się pochwalicie w komentarzach, ile przeczytaliście :)
P.S. Źródło grafiki to Pinterest!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz