poniedziałek, 8 czerwca 2026

46/2026 - Ursula K. Le Guin, Lawinia

Gwiazdek: 9
AutorUrsula K. Le Guin
Tłumaczenie: Tomasz Wilusz
Redakcja / korekta: Renata Bubrowiecka / Grażyna Nawrocka
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data polskiego wydania: 14 listopada 2023
Data oryginalnego wydania: 2009
Cykl / seria: Po raz pierwszy w jednym tomie
Kategoria: fantasy, science fiction
Stron: 320
Wersja: papierowa, posiadam
Oprawa: twarda
ISBN: 9788383521374
Język: polski
Cena z okładki: 55 zł
Tytuł oryginalny: Lavinia

Kliknij, by wrócić do strony głównej

Lawinia. Postać praktycznie nie wypowiadająca w "Eneidzie" słówka, enigmatyczna żona Eneasza z wergiluszowego poematu nieoczekiwanie zyskuje mowę, zyskuje cialo, rozum. Staje się realna, namacalna i bardzo historyczna w swoim wydaniu, choć tak naprawdę nie wiemy, czy w ogóle istniała. Nie jest to istotne. W "Lawinii" Ursula K. LeGuin oddaje hołd kobiecości, ale jednocześnie udowadnia, że kobiecy, niemal feministyczny reteling potrafi być sybtelny, delikatny a jednocześnie wspaniały sposób. Bo tu mamy własnie okazję po raz wtóry zmierzyć się z retelingiem. Retelingiem historii, która jest ledwie napomknięta, a jednak - ma do opowiedzenia bardzo złożoną, wstrząsającą, ale i urzekającą swym losem opowieść...

_________________________________________________________

Lawinia, księżniczka Lacjum, najstrasza córka króla Latynusa, żona Eneasza. Enigmatyczna postać, tajemnicza, zagadkowa. Nagle otrzymuje ciało, umysł i świadomość, i opowiada nam historię swego życia, ale... nie tak po prostu. Opowiada nam ją przez pryzmat spotkania z Wergiliuszem i świadomością, że pojawi się w jego poemacie. Poeta.... cóż, jest poetą, ale za to my mamy szansę poznać świat rzymski w czasach, gdy się kreował, gdy powstawał, z mityczną wilczycą wykarmiającą ludzkie szczenięta, z tradycjami i obyczajami, które wówczas były tak powszechne i oczywiste, jak dziś oddech. Poznajemy życie Lawinii, od jej dzieciństwa do momentu, kiedy poznaje swego męża, wychodzi za niego, rodzi mu syna... i jest, trwa, żyje, ma głos i świadomośc. Pokazuje nam, czytelnikom, jak wyglądał jej świat.

Cóż to była za niezwykła książka! Doprawdy! Jestem zachwycona tym, jak mistrzyni pióra, świętej pamięci pani LeGuin oddała doprawdy hołd Lawinii, jednocześnie nie przytłaczając czytelnika, nie sprawiając, że czeujemy się niezręcznie. Tu wszystko splata się w miękką, piękną historię, i nie ważne jest, czy cieszymy się szczęsciem bohaterki, czy przeżywamy wraz z nią jej osobiste tragedie - wszystko to jest opisane bardzo subtelnie i łagodnie. A wszystko to okraszone szacunkiem i spostrzegawczością, której próżno szukać we współczesnych "kekstelingach", bo przecież, nie okłamujmy się: jeśli reteling nie będzie miał dawki keksu, to nie będzie retelingiem... Brrrr.

Poznajemy więc Lawinię, młodziutką księzniczkę, której ojciec jest królem, ale jej matka, Amata, stara się zrobić wszystko, by najpierw obciążyć dziewczynę poczuciem winy za śmierć jej młodszych braci, a później wydać za mąż za kawalera, który kompletnie nie jest jej pisany. Mamy więcj konflikt między Lawinią a Amatą, silne postacie, które dążą do jednego: szczęścia. A, że kosztem takim, jakim idą... cóż. Mamy też masę rekonstrukcji okresu tworzenia się dopiero podstaw Cesarstwa Rzymskiego. A wszystko to okraszone subtelną, spokojną codziennością, która - tak bardzo obyczajowa - jest jednak fascynująca i nie pozwala się oderwać. Nasz abohaterka jest postacią z krwi i kości, ma marzenia, pragnienia... a jednocześnie świadomość, że została bohaterką poematu, którego autor nie oddał jej sprawiedliwości. Ta relacja między nią a Wergiliuszem jest tu bardzo niezwykła. Metaforyczna, magiczna, a jednocześnie bardzo głęboka. 

Wspominałam też, że to powieść feministyczna. Bo jest feministyczna - ale w ten swój bardzo łagodny, subtelny sposób. Nie mamy tu krzyczenia, że kobeity mają być wolne, i że mogą robić co chcą. Nie. Wręcz przeciwnie, życie kobiet jest tu sprowadzone do opieki nad domem, codziennych rytuałów - a jednak widzimy, że ten kobiecy pierwiastek potrafi być niszczący, destrukcyjny i straszliwy, zwłaszcza, kiedy spojrzymy na relację między Lawinią a jej matką. Sceny w lesie doprawdy, mistrzowskie! Autorka lawiruje tu między historycznością a fantazją, jednocześnie jednak starając się pokazać, że nie trzeba sięgać po magię i miecz, by zaczarować czytelnika. To przepiękna opowieść, która pokazuje, że można opowiadać o postaciach, które znamy z literatury w sposób pełen szacunku i subtelności.

Same postacie? Stworzone są naprawdę dobrze, ale hej, mówimy o piórze LeGiun! Sama Lawinia jest rzeczywista i mamy wrażenie, że faktycznie istniała, że żyła i oddychała. Jest postacią bardzo przemyś;laną, a jednocześnie świetnie skupioną na współczesnym sobie świecie, w którym odnajduje się mistrzowsko. Jej rodzice zarysowani są równie mocno - matka, która powoli popada w rodzaj obłędu, pragnie tylko i wyłacznie konkretnych działań i nigdy nie pogodziła się z bolesną stratą, oraz ojciec, władca, który chce jak najlepiej, a jednocześnie musi godzić się z pełnieniem obowiązków. Do tego dochodzi spojrzenie na konkurentów do ręki naszej Lawinii - jeden młody kandydat, który jest pewien swego, i drugi, który przybywa praktycznie z niczym, ale... Każda z tych postaci nie jest pozbawiona wad, ale wiemy, że to wady widziane oczyma głównej bohaterkii, i przez to jeszcze bardziej wierzymy w to, co dzieje się na kartach powieści.

"Lawinia" to książka bardzo dobra - nie, nie jest wybitna, ale z pewnością zasługuje na uwagę. To opowieść o próbie zmiany swego przeznaczenia, znajomości własnego losu i próbie walki z nim, a jednocześnie to historia dojrzewania, przemiany wewnętrznej. LeGuin to czarodziejka słowa, a jej opowieść o Lawinii fascynuje. Urzeka swoim spokojem, pięknem codzienności, zwyczajnością - które na tle współczesnych powieści wydaje się dodatkowo wręcz lśnić.

To niesamowicie inteligentna, dojrzała powieść. Zdecydowanie warta poznania, ale... chyba też trzeba trafić na odpowiedni moment, by zachwyciła. Mnie zachwyciła. mitologia, codzienność, szczypta magicznego realizmu... I to piór, którego nie doścignie nikt. Ahhh!

A jak jest naprawdę? Oceńcie sami ;) A przy okazji, możecie postawić mi kawę jak się podobało ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz