środa, 20 maja 2026

37/2026 - Lee Kkoch-nim 이꽃님 , Oczywiście, że cię...

Gwiazdek:
 8
AutorLee Kkoch-nim 이꽃님
Tłumaczenie: Dominika Chybowska-Jang
Redakcja/korekta: Aneta Kanabrodzka / Sylwia Kozak-Śmiech
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data polskiego wydania: 25 listopada 2025
Data oryginalnego wydania: 2023
Cykl / seria: -
Kategoria: literatura młodzieżowa
Stron: 224
Wersja: papierowa, posiadam
Oprawa: miękka
ISBN: 9788383913193
Język: polski
Cena z okładki: 45 zł
Tytuł oryginalny: 당연하게도 나는 너를

Kliknij, by wrócić do strony głównej

To już druga pozycja tej autorki, i moje drugie przyjemne zaskoczenie. W sumie, sięgając po tą lekturę, mniej więcej spodziewałam się, co otrzymam, ale... i tak, treść książki zaskoczyła mnie naprawdę przyjemnie. Pochłonięta rankiem, do kawki, nawet nie zauważyłam, kiedy wciągnęłam się w gaslightingową historię Hae-ju i jej zaginionego chłopaka, Hae-roka. Historia przerażająca, skomplikowana, o pierwszej, nastoletniej miłości, ale opowiedziana w sposób, w którym nic nie jest takie, jakim się wydaje. Zdecydowanie, panie Lee Kkoch-nim stała się jedną z moich ulubionych zagranicznych pisarek nie-fantasy, i z niecierpliwością będę wyczekiwać kolejnych jej powieści, które... jak sugeruje tytuł, potrafią być zaskakująco przewrotne...!

_________________________________________________________


Hae-ju to typowa nastolatka z kompleksami, garstką przyjaciół i potrzebą kochania. Dlatego, kiedy przystojny i uwielbiany przez wszystkich Hae-rok zwraca na nią uwagę, świat się zmienia, motyle w brzuchu rosną, a nastolatkowie zaczynają randkować. Ale... nie wszystko jest tak różowe, jak się wydaje, zwłaszcza, kiedy nad brzegiem zbiornika wodnego znajduje się parę białych tenisówek, Hae-ju zostaje znaleziona totalnie przekoczona, a jej chłopak... zaginął. Przepadł, niczym kamień w wodę. I dlatego nagle w mieszkaniu dziewczyny pojawia się nieustępliwa policjantka, która za wszelką cenę chce poznać prawdę - a my, czytelnicy, chcemy poznać ją wraz z nią.

Powiem tak - wiedziałam, na co się piszę. Spodziewałam się tego, dlatego absolutnie nie przeszkadzała mi ciasnota mieszkania, w której następuje przesłuchanie Hae-ju. Bo siedzimy z nienazwaną z imienia policjantką w salonie jej rodzinnego domu i staramy się poznać prawdę o zaginięciu. Zanim jednak dowiemy się, co i jak, dziewczyna opowiada o swoim związku. O tym, jak absolutnie uwielbiany i kochany przez wszystkich Hae-rok w końcu zwrócił na nią uwagę, jak zaczęli się spotykać... i jak bardzo nią manipulował, odcinając od wszystkich. Dla niego w końcu obcięła włosy, zaczęła się malować, kupować coraz to nowe ciuchy... Dla niego rzuciła swoje przyjaciółki, dla niego stała się kimś innym, kimś, kto jest samotny i zdesperowany za wszelką cenę utrzymać swą miłość, kiedy ta się kończy, a Hae-rok zdaje się karać ją za byle co. Ale czy na pewno? 

Autorka pod płaszczykiem nastoletniej historii i tragedi pokazuje dość popularny trend randkowy, zwany gaslightingiem. Nie będę się wgłębiać, co to znaczy, i co to robi - dość, że to bardzo niebezpieczne zachowanie, opierające się na przemocy psychicznej wobec parnerów. odcina się partnera od rodziny, znajomych, uzależnia od siebie... Lee Kkoch-nim świetnie operuje tą relacją, wprowadza w krótką fabułe poczucie niepokoju i zagrożenia, że przez długa, bardzo długą chwilę współczujemy osobom, które biorą udział w dramacie...

"Oczywiście, że cię..." to absolutnie rewelacyjna pozycja, którą... no nie wiem, czy zaliczyłabym do książek stricte młodzieżowych. Jest to lektura trudna, lepka, zostająca z czytelnikiem na dłużej, a jej final - zaskakuje. Kiedy czytamy, że jeden z bohaterów zostaje porównany do pleśni - robi się dopiero interesująco. Zdecydowanie, autorce udało się zachować ten niepokojący klimat, tą tragedię, która rozgrywa się na oczach wszystkich, ale my mozolnie z policjantką docieramy do prawdy, choć to właśnie owa policjantka - nazywana głupią i nijaką - wie od nas o wiele, wiele więcej. Jednocześnie jest w tej książce coś, co przypomina mi azjatyckie dramy - zaczyna się niewinnie, ale z każdą chwilą staje się coraz duszniej, lepko, niepokojąco, aż do wielkiego finału, który albo będzie epicki, albo po prostu nas wynudzi. Tu - było epicko. 

To nie jest książka lekka i łatwa. To nie jest historia oczywista. Warto jednak po nią sięgnąć. Choćby jak ja, do porannej kawy, gdzie ta stała osamotniona, a ja nie mogłam się oderwać, śledząc los a to drogiego zegarka, a to nowej fryzury, a to kontaktów, które urywają się w taki czy inny sposób. I wiecie, przeraża mnie w tym wszystkim fakt, że w posłowiu autorka zawarła bardzo trafne spostrzeżenie. Słowo "kocham" potrafi nieśc z sobą potężny, krzywdzący ładunek emocjonalny, a w nastolatkach, gdzie hormony szaleją... to potrafi być doprawdy... zabójcze.

Czy polecam "Oczywiście, że cię..." ale tak! Szczerze i absolutnie. To powieść rewelacyjna, odświeżająca, błyskawiczna - i zdecydowanie chętnie do niej wrócę za jakiś czas. Lubię koreańską literaturę, jest dość nieoczekiwana, prowadzona inaczej, niż znane nam europejskie czy amerykańskie standardy. jest niepokojąca. Ale przez to - warta uwagii. 

A jak jest naprawdę? Oceńcie sami ;) A przy okazji, możecie postawić mi kawę jak się podobało ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz