Marzec za nami, kwiecień wparował z impetem - nawet nie wiem, kiedy. Szaleństwo przedświątecznie skutecznie mnie wybiło z rytmu, albo ślęczę nad garem żuru, albo prześladuje mnie już biała kiełbasa, albo pogoda się zmienia tak, że próbuję rozpoznać czy to jeszcze alergia czy już przeziębienie. Do tego skoki ciśnień, szaleństwo w domu i czas na czytanie skurczył się mi strasznie, plus i wena uciekła w siną dal. Nie było dobrze, no nie.
Zaczynamy wyliczankę!
- Chirality #2+3 - ładna kreska, ale historia poprowadzona bardzo po łebkach. Szkoda, bo była nadzieja na przyjemną przyszłościówkę. Dużo erotyki, dużo robotów, mało tekstu. 5/5/10
- Delfiny z Pern - zNiegdyś delfiny pomagały perneńczykom, z czasem jednak o nich zapomniano. Jednak nadchodzi ich renesans,a ich inteligencja i pamięć o przeszłości jest nader silna. 6/10
- Smocze oko - Znów Pern, tym razem wracamy do przeszłości. Czerwona gwiazda majaczy na horyzoncie, ale nie wszyscy wierzą, że opad nici jest takim zagrożeniem, jak opowiadają o tym stare historie. Do tego upadają stare technologie, więc mieszkańcy planety muszą stawiać na nowe technologie. 7/10
- Zmiennokształtni - sięgamy po klasykę gatunku. Zmiennokształtni, przemiany w zwierzęta, przeznaczenie, miłość i klątwa. Fantastyka z dawnych lat, do której miałam potężny sentyment! A czy się udało...? 6/10
- Okowy zimy - jeśli myślałam, że już za mną najgorsze części Mercy, to byłam w błędzie. Przegadana, przedumana, zbyt głupia część, w której działo się praktycznie nic, ale autorka usiłuje nas przekonać, że jednak dzieje się wszystko. Szkoda. 3/10
- Miecz Radogosta - lbij i siecz, siecz i bij, a miecz robi żum-żum-żum! I świeci na czerwono. Niestety, przerost formy nad treścią, a szkoda, bo zapowiadało się fajnie. 3/10
- Potomek Kusziela - czyli jak przegadać coś, co było świetne. Czegoś wyraźnie tu zabrakło, a naprawdę uwielbiana przeze mnie trylogia nie otrzymała godnej kontynuacji, pomijając, że nie otrzymała w ogóle niczego w Polsce. Szkoda. Był potencjał, ale właśnie.. był. 3/10
8 pozycji, z czego 2 to mangi? Nie jest źle, patrząc na fakt, jak bardzo momentami nie chciało mi się czytać, a wciągnęły mnie dramy (zwłaszcza Pursuit of Jade czy The story of Kunning Palace!) i nie umiałam się oderwać od monitora, co przekładało się na fakt, że lektura szła na dalszy plan. Obiecuję poprawę, ale wiadomo - zobaczymy, jak to wyjdzie.
Nie mniej, nadal nosy w górę, w końcu to nie wyścigi (kaszl, kaszl, kłaczek..), więc ważne, że w ogóle czytamy! I nie dajmy się choróbskom, które podstępnie nas atakują!
A jak tam u Was? :) Nawet jedna książka to zawsze książka! Będzie mi miło, jeśli się pochwalicie w komentarzach, ile przeczytaliście :)
P.S. Źródło grafiki to Pinterest!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz