wtorek, 11 listopada 2025

94/2025 - Richard Awlinson, Cienista Dolina

Gwiazdek: 7

AutorRichard Awlinson
Tłumaczenie: Grzegorz Skonieczko
Korekta/redakcja: Magdalena Zrabkowska / nie podano
Wydawnictwo: ISA
Data polskiego wydania: 2001
Data oryginalnego wydania: 1989
Cykl / seria: Cykl Awatarów (tom 1) / Forgotten Realms
Kategoria: fantasy, science fiction
Stron: 392
Wersja: papierowa, posiadam
Oprawa: miękka
ISBN: 8387376906
Język: polski
Cena z okładki: 29 zł
Tytuł oryginalny: Shadowdale

Kliknij, by wrócić do strony głównej

Czas zacząć czytać uniwersum FR w kolejności, w jakiej mniej więcej udało mi się ustalić, że należy czytać (i głowa mi pęka na myśl, ile w Polsce nie wydano części!) - więc cóż. Nie ma co posypywać głowy popiołem, że coś poszło mi szybciej, coś później, stało się. Sięgnęłam więc do początków, czyli Cyklu Awatarów, gdzie ta paskudna okładka zupełnie nie pasuje do treści książki.. Ale w sumie, bawiłam się naprawdę dobrze, śledząc losy zawistnego lorda Bane`a, oraz bohaterów Cyrica, Kelmevora i Midnight. Jeśli pierwsze trzy imiona coś wam mówią, ale zgrzyta wam ten "bohater", to... cóż. W końcu, mamy czas Niepokoju, Bogowie zostali strąceni na ziemię... I jeśli chcecie więcej, to zapraszam!

_________________________________________________________

Zgromadzenie bogów w Panteonie jest doprawdy niezwykłym przedsięwzięciem - w końcu każde z nich ma swoich wyznawców, zajęcia... Helm jednak wie, że stało się coś niedobrego. Jego przeczucia są dobre - Ao, istota, która wynurzyła się z niczego (albo, jak kto woli, z chaosu) i stworzyła Faerun jak i cały świat wokół, ma do bóstw pretensje. Ktoś ukradł Święte Tablice, pragnąc strącić samego Ao z tronu. W efekcie tego, bogowie zostają strąceni z boskiej siedziby na ziemię, i muszą odszukać sobie awatary, by przetrwać. Przebiegły Bane, Pan Ciemności i chaosu, odradza się w Twierdzy Zenthil, i tam knuje kolejną intrygę, celem której jest przejęcie mocy Mystry, Pani Magii. Nie wie jednak, że bogini ma swoje własne plany... W Cytadeli Arabel współpracuje trójka śmiałków: kapłan Sune imieniem Adon, zlodziej Cyric oraz tajemniczy najemnik Kelmevor. W wyniku intryg i splotu wydarzeń ich losy splatają się z czarodziejką Midnight, mającą z Mystrą nieco więcej wspólnego, niż kobieta zakładała... Los kieruje bohaterów do zamku Kilgrave, gdzie ukrywa się torturujący Mystrę - Bane, ale po drodze trzeba mierzyć się z buntująca się na strącenie z niebios bogów Naturą... Ostatecznie, nasi śmiałkowie dowiadują się, że tylko Cienista Dolina i sam Elminster może im pomóc - nie zostaje nic innego, niż tylko ruszyć w niebezpieczną drogę i modlić się, by wszystko się udało...

Kurczę, ależ to było dobre! Klasyczne fantasy drogi, w dodatku z dawką niespokojnej magii i walk. Tak tego mi brakowało, i wcale się nie będę kryć z faktem, że choć momentami naiwna i głupiutka, przypominająca bardzo schematyczną sesję klasycznego D&D, to bawiłam się rewelacyjnie! Autor czerpał całymi garściami czerpał ze źródeł, i zrobił to naprawdę sympatycznie. Mamy historię, która wprowadza nas w uniwersum, potworną kradzież, która staje się początkiem upadku bogów i całkiem sporą dawką zamieszania i zmian w panteonie, jaki wszyscy znają. Wyznawcy wpadają w panikę, magia szaleje, a w tym wszystkim zawiązał się spisek mający na celu obalenie samego Ao... i w tym całym chaosie poznajemy zupełnie śmiertelnych, choć skrywających swoje tajemnice bohaterów, którzy łączą swe siły, nie do końca początkowo z chęcią, by w końcu tworzyć całkiem zgraną drużynę. Pokonują kolejne zagrożenia, by dotrzeć do Cienistej Doliny i rozmówić się z Elminsterem...

Ależ się bawiłam dobrze, serio. Przygodowo, szybko, z ciekawymi bohaterami, którzy kryją własne sekrety i tajemnice. I choć z perspektywy czasu te sekrety i tajemnice wyglądają (i brzmią) nieco zabawnie, to wciąż mam w pamięci, że to wszystko opierało się na 1 edycji Dungeon and Dragons, więc... Mi osobiście łezka w oku się zakręciła na pewne rozwiązania i wyjaśnienia, ok? No. I ty tam, z tyłu, co marudzisz, że to głupie i infantylne, jak nie znasz systemu, nie grałeś (albo choć nie wiem, nie oglądałeś Stranger Things?) to siedź cicho! Akcja jest prosta, prowadzi z punktu A do B, choć po drodze bohaterowie mają jeszcze kilka innych literek alfabetu o odfajkowania. Każdy z bohaterów musi odbyć "swój quest", żeby zyskać kolejne nagrody, choć nie zawsze są one takie, jakich się oczekuje.

Bohaterowie są przyjemnie rozpisani, da się ich lubić. Mają swoje sekrety, którymi dzielą się niechętnie, ale kiedy to robią - okazuje się, że mogą współpracować jeszcze lepiej, niż do tej pory. Tajemniczy Kelmevor, obdarzony klątwą, rozgoryczony Cyric, którego prześladuje przeszłość twierdzy Zentharimów, wątpiący Adon - zapatrzony w siebie i trochę narcystyczny, a na koniec tajemnicza i zdecydowana na wszystko Midnight, oddana Mistrze. Do tego przebiegły Bane, okrutne i przebiegłe bóstwo, które wciąż depcze im po piętach. postacie drugoplanowe przewijają się, pojawiają i jak to w przypadku klasycznych NPC - po prostu są, nie ma co do nich przykładać uwagi. Czy mi to przeszkadza? Nie. Po prostu dodają fabule kolorytu. Co prawda, nieco drażnił mnie tu Elminster z jego sposobem wysławiania się, ale - hej, to Elminster! Mój ulubiony czarodziej! 

W całokształcie książka jest naprawdę przyjemnym, lekkim czytadłem, które wchłonęłam w dwa dni, po prostu rozkoszując się tekstem. To takie wspomnień czar, urok przeszłości, kiedy książki spod znaku magii i miecza były faktycznie magią (choć tu oszalałą) i mieczem, a jeśli był romans, to dość marginalny i raczej, by zadowolić czytelniczki, które kibicują kobiecej postaci, niż wypełniający strony książki po korek. Jasne, trąca tu nieco myszka, ale zupełnie nie przeszkadza w śledzeniu naprawdę przyjemnej przygody. No i ta okładka... okładka, która nijak nie pasuje do bohaterów w środku, nie opisuje absolutnie żadnego z wyglądu... chyba że mówimy o ich umiejętnościach. Ale i tak jest zabawnie!

Więc jeśli ktoś szuka klasycznej, przygodowej, fantastycznej historii - i lubi FR, to śmiało, warto sięgnąć po "Cienistą Dolinę", zwłaszczazwłaszcza że ten cykl wyjaśnia spore, późniejsze zamieszania w panteonie, często znajdujemy odwołania do czasów, które są tu opisane... Tak. To naprawdę książka, którą z całkowitą sympatią będę polecać każdemu. Ot co!

A jak jest naprawdę? Oceńcie sami ;) A przy okazji, możecie postawić mi kawę jak się podobało ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz