sobota, 15 listopada 2025

98/2025 - Julia Quinn, Ktoś mnie pokochał. Brighertonowie


Gwiazdek: 3
AutorJulia Quinn
Tłumaczenie: Agnieszka Kowalska, Katarzyna Krawczyk
Redakcja/korekta: brak danych
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data polskiego wydania: 2021
Data oryginalnego wydania: 2000
Cykl / seria: Bridgertonowie (tom 2)
Kategoria: literatura obyczajowa, romans
Stron: 480
Wersja: papierowa, pożyczona
Oprawa: miękka
ISBN: 9788382021868
Język: polski
Cena z okładki: 49,90 zł
Tytuł oryginalny: Viscount who loved me


Skoro powiedziało się "a", to trzeba dolicytować alfabet i doznęcać się nad sobą. Tak więc wjechał mi tom drugi tych "historycznych romansów obyczajowych", i jak przy tomie pierwszym jeszcze w miarę znośnie się bawiłam, tam ten tom, choć połknięty przeze mnie w jeden wieczór okazał się już tym, czego się spodziewałam: wtórnym, schematycznym romansidełkiem, z bzdurną fabułą i postaciami, które świat uwielbia, ale dla mnie były one zwyczajnie... nijakie. Ale co zrobić, przemęczyć się należy, więc chodźcie ze mną, krótko i z dużą dawką spojlerów pocierpmy w tej sadze o Mostowiakach... Zapraszam!

_________________________________________________________

Antek Mosto.. znaczy, Anthony Brigherton to najstarszy z ósemki rodzeństwa, dziedzic i opiekun rodu. Do tej pory hulaka, postanawia zmienić swoje życie i stan, więc decyduje się na poszukiwania żony. Poszukiwania te nie są dyktowane potrzebą opróżnienia lędźwi - w końcu wdówki i aktorki są więcej, niż łase na przystojnego kawalera, ale świadomością... śmierci. Pszczoła bowiem trafiła ojca Anthonego, i tym sposobem ukochany nestor rodu zmarł, więc nasz bohater bardzo się boi, że nie dożyje 39 urodzin... (spokojnie, na facepalmy będzie jeszcze czas!) Tym też sposobem swą uwagę kieruje na pannę Sheffield, uroczą Edwinę. Problem jest tego typu, że Edwina ma starszą siostrę, Kate, i tylko za jej zgodą Edwina wyjdzie za mąż... Anthony kręci się wokół młodszej, ale w końcu decyduje kręcić wokół starszej z panien, w czasie pobytu na wsi dochodzi do, a jakże, nieco kompromitującej chwili, więc nasza darząca się raczej oficjalnie niechęcią para musi brać ślub... Po czym się okazuje, że oboje się kochają i żyją długo i szczęśliwie...

Słodki Jeżu z Amareny, jak pierwszy tom był całkiem znośny i nawet się bawiłam dobrze, tak teraz miałam ochotę rzucać książką po ścianach. Akcja dzieje się, oczywiście, błyskawicznie, ale jest tak naciągana, jak gumka w majtkach. Antek Mostowiak to postać tak pełna absurdalności w swoim zachowaniu, że nie chce mi się wierzyć, jak można było stworzyć tak płaską i nijaką postać. Najwyraźniej jednak - można. Kate nie jest zresztą wiele lepsza w tym duecie, jej pozornie błyskotliwe i cyniczne odpowiedzi są po prostu nijakie i zupełnie nie przekonują. 

Akcja jest prosta jak budowa cepa. Anthony wie, że jest śmiertelny i w końcu umrze, więc chce zostawić po sobie potomka i spadkobiercę. Jego wybór pada na młodziutką dziewuszkę, ale na przeszkodzie staje jej starsza i nastawiona krytycznie siostra, którą cała rodzina Mostowiaków od razu akceptuje i kocha, zwłaszcza kiedy grają w pall mala (krykiet), i oczywiście, Kate daje Anthonemu popalić. Potem już mamy z górki, Anthony czuje, jak mu spodnie robią się ciasne, Kate dostaje ataku paniki, bo burza, potem spacerują, pszczoła gryzie Kate w dekolt, Anthony panikuje, mamy ślub, Anthony boi się wyznawać swoich uczuć, ale w łóżku to kozak, Kate wyjeżdża na przejażdżkę kiedy Anthony uświadamia sobie, że ją kocha, rusza na jej poszukiwania, wóz się przewraca, Anthony boi się, że Kate umarła w powozie, ale ma tylko złamaną nogę, więc to super okazja, by wyznawać sobie miłość. UGH. Motyw śmierci, który się tu pojawia, strachu przed tym, że skończy się w trumnie, teoretycznie jest wątkiem przewodnim, ale w praktyce prowadzi tylko do łóżka. Na szczęście, w odróżnieniu od poprzedniego tomu, mokrych scen mamy mniej. Wątek enemies to lovers, choć napisany bzdurnie, to wciąż ma więcej sensu niż w niejednej współczesnej książce z podobnym pomysłem...

Bohaterowie? Boru zielony co szumisz i pachniesz sosenką zapachową z samochodu wujka Czesia... Nie. Absolutnie antypatyczni, nie umiałam w najmniejszy sposób znaleźć w nich czegokolwiek, co sprawiłoby, że w jakikolwiek sposób bym polubiła czy Anthonego, czy Kate. On - typ macho, co ja to nie jestem, dziedzic rodu, któremu po prostu strzeliłabym deską w łeb. Typ, który uważa, że nie zasługuje na miłość, ale chce dziedzica przed swoją śmiercią. Ona? Sztywna, jakby kij połknął, nijaka i robiąca z siebie cierpiętnicę, bo najlepiej czuje się jako stara panna na wsi. Niedoświadczona, ale ojej, jakaż błyskotliwa... Ugh... 

W całokształcie? To naprawdę słaby, nijaki tom, i podejrzewam, że kolejne tak samo będą nijakie - natomiast niezaprzeczalnie, język jest dalej prosty, szybki, akcja pędzi w przód, więc czyta się to błyskawicznie. Czytadełko na jeden wieczór, które może i jest przyjemne, ale tak naprawdę kompletnie nie wnosi niczego. Ot, zabicie czasu. Dla niepoprawnych romantyczek zapewne świetne, ale dla mnie nudne i powtarzalne, acz - nie przeczę - wciągające. Głównie przez narrację i język, bo fabuła jest z góry przewidywalna.

Cóż. Punkt drugi z ośmiu odhaczony, więc idę za ciosem i biorę się za trzeci...? Zakładamy się, ile wytrzymam, nim nie powiem sobie dość i nie sięgnę po coś z mojej kategorii wagowej...? ;) A przy okazji, gdybyście przegapili, to TUTAJ jest tom pierwszy... D:

A jak jest naprawdę? Oceńcie sami ;) A przy okazji, możecie postawić mi kawę jak się podobało ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz