Nowy rok, nowe wyzwania, nowe książki. Postanowienia noworoczne? Kilka jest, ale najważniejsze, to po prostu czytać. Czytać i jeszcze raz - czytać! :D
Zaczynamy wyliczankę!
- Narzeczona księcia - książka w książce o książce. Książkocepcja! Zdecydowanie słabsza od ekranizacji, ale jak ktoś lubi siermięzny humor, będzie zadowolony. No i „Witaj. Nazywam się Inigo Montoya. Zabiłeś mego ojca. Gotuj się na śmierć.” w końcu było! - 4/10
- Magia pocałunku. Brigertonowie #7 - i na co i po co, autorko? Zero pomysłu na fabułę, prawdziwe kopiuj-wklej z żenującą sceną pieczenia keksu, pustymi jak but postaciami i trąceniami, których nie musi być. 3/10
- Ślubny skandal. Brighertonowie #8 - Zgredek jest wolny! Zgredek dostał skarpetkę! Jakież to było kretyńskie, głupie, żałosne i po prostu trgiczne - wiem tylko ja. Cierpienia Jesiennej ku uciesze Karczmy weszły jednak dobrze (ciotka dba o nice i niców!). 2/10
- Dom Burz - czyli wracamy do klasyki Uczty Wyobraźni. Alternatywny świat, eter, tajemnice, i magia, która kosztuje znacznie więcej, niż daje, a do tego jedna z moich ulubionych pozycji. Dobrze było wrócić do świata Iana MacLeoda, choć z czasem dostrzegam mankamenty. 7/10
- Dzień, w którym przybyli bogowie - czyli wyciagamy foliowe czapeczki, dopasowujemy je do główek i oficjalnie mówimy, że antyczni kosmonauci to tak naprawdę UFO, w które wierzymy. Bawiłam się dobrze, ale nie wybitnie. 6/10
- Dzień Sądu Ostatecznego trwa od dawna - czyli znów mamy foliowe czapeczki, ale teraz podważamy święte księgi religijne. Część tez naprawdę interesująca, częśc absurdalna i do uśmiechnięcia się, ale warto się zapoznać. 7/10
- Cormyr - historia antycznego, elfiego królestwa, wydartego z władzy Czarnego Smoka, i teraz kierowane przez ludzki ród. Historia zdrad, spisków i knowań. Dobrze wrócić do Forgotten Realms, choć może przydałby się nieco lepszy styl? 6/10
- Wrota Baldura - czyli powiedz mi, że ni cholery nie grałeś w grę, nie mówiąc mi, że nie grałeś w grę. Książka to podręcznikowy przykład, jak można spieprzyć klasyka, zasłaniając się brakiem wiedzy o tym, co w klasyu jest. Serce krwawi, ale FR nie wybacza. 1/10
Miałam szczerą nadzieję, że uda mi się przeczytać więcej książek, niż w listopadzie, i... się udało. Nie jest źle, zwłaszcza, że miesiąc zaczęłam naprawdę smakowitymi klasykami. Bywało różnie, raz lepiej, raz gorzej, ale nie ma co narzekać. Mimo momentami braku czasu i przedświątecznych wybojów, udało się nieźle. Osobiście jestem zadowolona.
Nie mniej, nadal nosy w górę, w końcu to nie wyścigi (kaszl, kaszl, kłaczek..), więc ważne, że w ogóle czytamy! I nie dajmy się choróbskom, które podstępnie nas atakują!
A jak tam u Was? :) Nawet jedna książka to zawsze książka! Będzie mi miło, jeśli się pochwalicie w komentarzach, ile przeczytaliście :)
P.S. Źródło grafiki to Pinterest!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz